w czarnej bieli utykam czerwony jedwab
który jak barwa ochronna emocji
dodaje życiu kontrastu szaleństwa
a co jest bardziej czerwone od lodu
jej serca zaklętego w tu i teraz
ja jak biały rycerz z harmoniom
świata zasad bezzasadnych
krzyżuje miecz na kapiszony
Słowa milczącego
gdzie stado tam racja
oddalony nie będę kopytami języków
co ślina na język przyniesie
pocałunkiem skazany na śmieszność
w pudełko spakowany z napisem Love
czerwona wstążka związku
nie stłamsi mnie w ramionach
ucieczki poza zasady
i fasady przyzwoitość
bedącą fatamorganami dla jednych
dla innych olimpem boskim
nietykalnym echem stygmatyzacji
pożytecznych koni trojańskich
pomiędzy kielichem prawa
a ltiteratkmi na prowincji
podczas wakacji prawnych
ułaskawienia dla moje głupoty
gumka ostra jak stalówka
wydrze w atramencie
tatuaż jedwabny w kolorze
jej oczu a światło żarówki
spali powietrze którym
oddycha życie będące
oddechem boga który śpi
gdy psalmy śpiewają
i gdy szukający umartwiają
Świat strachem przed jego
wiecznym potępieniem
dla innych
Boga istota za to się budzi
gdy skrajne emocje tych
którzy dotykają życia
a każdy dotyk jest
jak jedwab czerwony
ukryty pod treścią
czerni nocy gdy
słońce swieci nie po drodze
ale znika w świadomości
patrzącego na siebie
tak to ja chce tego
i tego
schowam czerwony jedwab
człowieczeństwa
pod czarny atrament
natury mroku
niezbędnej dla wiary