Nic w moim życiu nie było łatwe.
Zwykle pod górkę i nigdy z wiatrem.
Do przeciwności wszystko mnie pchało.
Jakby to proste - było za mało.
Ciągłe porażki i bolesności
wynikać miały też z bezradności.
Za mało siły, doświadczeń mało,
za małe dziecko mało wiedziało.
Jakby na przekór prostej ścieżynie,
ciągle mnie ciągnie w otchłani knieje.
Lasy zbyt gęste, szuwary srogie,
ciągle na opak, ciągle co nowe.
Kiedy ta podróż już będzie z górki?
Widnokrąg płaski, bez żadnej chmurki.
Jasność zaleje mi głowę całą
i będę płynąć szeroką falą...?
I będę wiedzieć, że wiem na pewno.
Że życie nie jest żadną loterią.
Co nazbierałam przez trudy, znoje
to zastosuję. I będzie moje.