Król Salomon w pobliżu Akaby
przyjąć hołd od królowej chce Saby.
Składam, panie, ci dary:
złoto, mirrę, talary.
Oraz crème de la crème - te kebaby.
Jakże pyszni kebabów się sterta!
Przed mój tron wnet sprowadźcie eksperta!
Temu w lochach dam szansę.
Kulinarne niuanse
znać ma lepiej od mistrza Alberta.
Salomona ciekawość rozpala,
woń kebabów zaś zmysły zniewala.
Czy ten tester Książulo,
co przeżuwa gębulą,
da muala czy nie da muala?
Jędrne, świeże warzywa są w bule,
w język szczypie sos lekko, wręcz czule.
W tle miętowa jest nutka.
Jagnięcina kruchutka
tak, że gryźć jej nie trzeba w ogóle.
Już Salomon się wgryza w kebaba.
Skarb największy królestwa to Saba!
Obiecuję, królowo,
będziesz żoną mą nową
i na wieki trwać będzie twa sława.
Ideolo. Akcenty równiutkie, że palce lizać! :)