Fajrant z pawiem
Fajrant, fajerant,
odbiór towaru.
Korowód tirów
zmierza do baru.
A bar zamknięty...
Czy o tej porze
głodny kierowca
zje kawał schabu?
Schabu nie było,
bo drzwi zamknięte.
Złączyli w pięści
sprawy mniej święte.
Że nie powinni?
Bo żony, matki
mają na smyczy
takie tam sprawki.
A głód w żołądku
doskwierał, siatka-
ptak sobie chadzał,
wzięli gagatka.
Puszczali pawie,
Tu chodził nowy!
Łeb mu skręcili,
na grill- gotowy!
Dobrym koniakiem
mocno zapili.
Dzień, noc i znów dzień
Wnet odpoczęli.
Fajrant, fajerant,
odbiór towaru.
Korowód tirów
zmierza do baru.