Rozpuszczam się w strumieniach słów
miękko się kładę pod twą poduszką
uciekam w modlitw najcichszy puls
drżę pod powieką historią duszną.
Nie ma mnie tam już choć wracam stale
z wiatrem, tęsknotą i szumem traw
nieugaszonym ogniem się palę
ocuć mnie, unieś, bym żyła - spraw!
Przede mną drogi jak labirynty
w twym wnętrzu, płynę, stoję i łkam
na rzęsie tli się smutek błękitny
patrz w moje oczy, nie będziesz sam.
Tak cię pragnęłam, śniłam, czy wiesz?
Pod włos głaskałam niesforny czas
a ty mnie z czasem zepchnąłeś gdzieś
bez twych zapatrzeń, zabrakło nas.
Stoję na skraju płochych zamyśleń
gdy kontemplujesz, z mgłami przypływam
moich sto natchnień za moment pryśnie
a ty wciąż nie wiesz żem jest prawdziwa.
Och proszę ! Utul, kochaj mnie, bądź
patrz głębiej , poczuj, zasmakuj w ciszy
do własnych granic poprowadź, chodź!
niech świat się dowie, wszechświat usłyszy.
Milczysz, w wątpliwość układasz życie
i nie pozwalasz mówić mym ustom
a ja się trwożę, samotność ćwiczę
jestem miłością, jestem rozpustą...
Zapisz mnie proszę, rozmaluj w sobie
patrz! Tańczę, śpiewam i pachnę frezją
już nie uciekniesz, utkwiłam w tobie
jestem na wieczność - twoją poezją.