Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Benjamin Artur

Benjamin Artur

Zapytasz: skąd się tam wzięła

ta odrealniona istota?

 

Gdybym go sam nie zobaczył,

a on nie prosił mnie o pokarm,

uznałbym go za nocną zjawę

sunącą poprzez uroczą Grenadę.

 

Zlazł bezszelestnie z płótna Dalego,

ogonem zawijając — flamenco tańczy.

Skacze ponad dachami złotej Malagi,

zwinny jak kot Don Kichota z Manczy.

 

Piękny rycerz o pociągłej twarzy

siedzi tam ciągle i o czymś marzy.

Jakże chciałoby się do niego podejść,

zahaczyć w tańcu o gorącą Kordobę.

 

Uczuciem uderzyć w pierś bailaory,

wytrącić jej ze zwinnej dłoni kastaniety,

na kopię nadziać wszystkie podniety

i tobie je podarować, piękna Sewillo.

Benjamin Artur

Benjamin Artur

Zapytasz: skąd się tam wzięła

ta odrealniona istota?

 

Gdybym go sam nie zobaczył,

a on nie prosił mnie o pokarm,

uznałbym go za nocną zjawę

sunącą poprzez uroczą Grenadę.

 

Zlazł bezszelestnie z płótna Dalego,

ogonem zawijając — flamenco tańczy.

Skacze ponad dachami złotej Malagi,

zwinny jak kot Don Kichota z Manczy.

 

Piękny rycerz o pociągłej twarzy

siedzi tam ciągle i o czymś marzy.

Jakże chciałoby się do niego podejść,

zahaczyć w tańcu o gorącą Kordobę.

 

Uczuciem uderzyć w pierś bailaory,

wytrącić jej ze zwinnej dłoni kastaniety,

na kopię nadziać wszystkie podniety

i tobie je podarować, piękna Sewillo.



×
×
  • Dodaj nową pozycję...