Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
iwonaroma

iwonaroma

47 minut temu, obywatel napisał(a):

dorastanie, a kiedy już się dorośnie, oglądnie wokół - ja nie chcę, choć jestem mamą - powie mama do mamy
pytanie co zrobić z tym po tacie...
implikuje się tu cały społeczny organizm w dorastaniu i po dorośnięciu
bycie sobą jest ucieczką od odpowiedzialności i stanu rzeczy w takim rozumieniu, bycie sobą bo się coś musi znaczy co innego, byciem wolnym bez przymusu
co zrobić jeśli ten przymus wynika z nas samych?

 

@obywatel To szeroki temat.

Bywa, że przymus jest silny. Co nie znaczy, by nie pracować nad tym, by się z niego wyswobodzić.

Wiadomo, mama była/jest kobietą to i ja jestem kobietą (a nie np.psem ;)). Ale mogłabym być mężczyzną po tacie, jednak urodziłam się kobietą (niezależny ode mnie impriting biologiczny). Jednak biologia to baza, na której rodzą się sprawy, na które możemy mieć już wpływ.

Są rodzice źli (nie bójmy się tego powiedzieć, bo jest społeczny konwenans, by mówić dobrze o rodzicach, zwłaszcza o matkach). Dzieci z rodzin patologicznych mają prawo być innymi i mają prawo do tego dążyć.

Jest oczywiste i drugi biegun - rodzice idealni (no, prawie idealni, bo żaden człowiek nie jest idealny, dopiero dąży do ideału). Kochający, opiekuńczy, mądrzy, wyrozumiali itd. Bywa, że są też niezwykle utalentowani, wprost genialni w swojej dziedzinie. A tu rodzi się dziecko ... nie tak zdolne, nie tak mądre, chore, niespecjalnie ładne etc. Jak wysoko ma zawieszoną poprzeczkę... A czy chce i powinno dążyć do tego samego, kim są/byli jego rodzice? Nawet by nie mogli, nie potrafili.

Jest też największa ilość rodziców tzw.normalnych (dobrych ale też mających swoje za uszami). Kopiowanie ich również nie byłoby dobre w żadnym wypadku. Owszem, są rodziny gdzie z dziada pradziada każdy np. jest lekarzem. Może tak rzeczywiście chcieli i mieli ku temu zdolności. Jednak powielanie się z rodziców spowodowałoby w końcu brak zróżnicowania, jednolity tłum.

 

Bardzo podoba mi się słowo "wychowanie".

Najpierw WY - rodzice - chowacie (chronicie, hołubicie itd.). Ale przychodzi moment, kiedy trzeba przestać to robić - wyjść z tego chowania dziecka za swymi plecami, by mogło w pełni dorosnąć, pójść do przodu, być sobą po prostu a nie kalką rodzica (nawet słabiej odciśniętą, ale jednak kalką).

Dzięki za głos 

13 minut temu, obywatel napisał(a):

a i jeszcze jedno według wzoru

LWR

(Lifetime–Width Relation)

ta komórka społeczna zachowa najdłuższy czas życia, która zużyje mniej energii

 

@obywatel :) to ciekawe z tym LWR.

Ale czy chodzi nam o życie tylko długie?

 

 

 

 

iwonaroma

iwonaroma

20 minut temu, obywatel napisał(a):

dorastanie, a kiedy już się dorośnie, oglądnie wokół - ja nie chcę, choć jestem mamą - powie mama do mamy
pytanie co zrobić z tym po tacie...
implikuje się tu cały społeczny organizm w dorastaniu i po dorośnięciu
bycie sobą jest ucieczką od odpowiedzialności i stanu rzeczy w takim rozumieniu, bycie sobą bo się coś musi znaczy co innego, byciem wolnym bez przymusu
co zrobić jeśli ten przymus wynika z nas samych?

 

@obywatel To szeroki temat.

Bywa, że przymus jest silny. Co nie znaczy, by nie pracować nad tym, by się z niego wyswobodzić.

Wiadomo, mama była/jest kobietą to i ja jestem kobietą (a nie np.psem ;)). Ale mogłabym być mężczyzną po tacie, jednak urodziłam się kobietą (niezależny ode mnie impriting biologiczny). Jednak biologia to baza, na której rodzą się sprawy, na które możemy mieć już wpływ.

Są rodzice źli (nie bójmy się tego powiedzieć, bo jest społeczny konwenans, by mówić dobrze o rodzicach, zwłaszcza o matkach). Dzieci z rodzin patologicznych mają prawo być innymi i mają prawo do tego dążyć.

Jest oczywiste i drugi biegun - rodzice idealni (no, prawie idealni, bo żaden człowiek nie jest idealny, dopiero dąży do ideału). Kochający, opiekuńczy, mądrzy, wyrozumiali itd. Bywa, że są też niezwykle utalentowani, wprost genialni w swojej dziedzinie. A tu rodzi się dziecko ... nie tak zdolne, nie tak mądre, chore, niespecjalnie ładne etc. Jak wysoko ma zawieszoną poprzeczkę... A czy chce i powinno dążyć do tego samego, kim są/byli jego rodzice? Nawet by nie mogli, nie potrafili.

Jest też największa ilość rodziców tzw.normalnych (dobrych ale też mających swoje za uszami). Kopiowanie ich również nie byłoby dobre w żadnym wypadku. Owszem, są rodziny gdzie z dziada pradziada każdy np. jest lekarzem. Może tak rzeczywiście chcieli i mieli ku temu zdolności. Jednak powielanie się z rodziców spowodowałoby w końcu brak zróżnicowania, jednolity tłum.

 

Bardzo podoba mi się słowo "wychowanie".

Najpierw WY - rodzice - chowacie (chronicie, hołubicie itd.). Ale przychodzi moment, kiedy trzeba przestać to robić - wyjść z tego chowania dziecka za swymi plecami, by mogło w pełni dorosnąć, pójść do przodu, być sobą po prostu a nie kalką rodzica (nawet słabiej odciśniętą, ale jednak kalką).

Dzięki za głos 

10 minut temu, obywatel napisał(a):

a i jeszcze jedno według wzoru

LWR

(Lifetime–Width Relation)

ta komórka społeczna zachowa najdłuższy czas życia, która zużyje mniej energii

 

@obywatel :) to ciekawe. Ale czy chodzi nam o życie tylko długie?

 

 



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew   Czyta się to jak spacer przez wspomnienie - każdy obraz zatrzymuje na chwilę, ale nie zatrzymuje czasu. Piękne.  Bardzo lubię akacje :)   Ale też i wakacje. :)  Pozdrawiam. 
    • @beta_b   Życzę, abyś szła łagodnie przed siebie. Niech duch posłucha i pozwoli Ci po prostu odpocząć w tym spokoju. Wszystkiego najlepszego!
    • @Leszek Piotr Laskowski   "Czy z pustym żołądkiem twoje życie widziane też by nie zaczęło na wartości upadać?" - to ciekawe pytanie. Trafnie pokazujesz, że wiele "wielkich teorii" rodzi się w komfortowych warunkach, a prawdziwe rozumienie życia przychodzi dopiero przez jego pełne doświadczenie - z biedą, stratą i lękiem.
    • Marzenie   uwolnić się porozrywać pajęczyny rozdrapać niech krew płynie niech trzaska niech w wodę się zamienia albo w wino jak ten wiersz niech parzy w oczy kłuje z korzeniami wyrywa złe myśli w błękit nieba zamienia  
    • @Łukasz Jurczyk   Napisałeś bardzo uniwersalnie - to studium psychiki żołnierza. Czy ten fragment to pokłosie buntu w Opis? Aleksander pozwolił najstarszym i rannym żołnierzom wrócić do domu, co wywołało bunt reszty armii. Niezależnie od kontekstu historycznego, ukazany jest tu dramat żołnierza - każdego, i jest on od stuleci podobny. Okazuje się, że wybór jest trudniejszy niż rozkaz, bo wolna wola paraliżuje go - poza armią jest nikim. Słowa „w ciszy nie umiem spać” oraz ucieczka przed ciszą - to opis syndromu stresu pourazowego (PTSD). Żołnierze wybierają dalszą walkę, bo zatrzymanie się oznaczałoby konfrontację z własnymi demonami.   Bardzo ciekawe jest porównanie miłości króla do uczucia, jakim wojownik darzy „swój stary nóż”. To miłość do użytecznego narzędzia. Żołnierze zdają sobie sprawę z własnego uprzedmiotowienia, a jednak to akceptują. Wojna kradnie młodość -biologicznie ci żołnierze są jeszcze nie najstarsi, ale mentalnie są starcami. Ich serca zamieniły się w "żelazo" - stwardniały, pozbawiając ich miękkich, ludzkich odruchów. Psychologiczny, aktualny i świetny tekst! Wolność rodzi strach, Łatwiej podnieść znów włócznię. Młodzi a już starzy.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...