Wezyr Pasza pod Cecorą wieczorem
Zacząl bawić się ostrym depilatorem
Coś tam zgrzytnęło
Członka obcieło
Więc dla swych nałoznic już nie jest potworem
Wezyr Pasza pod Cecorą wieczorem
Zacząl bawić się ostrym depilatorem
Coś tam zgrzytnęło
Członka obcieło
Więc dla swych nałoznic już nie jest potworem
Wezyr Pasza pod Cecorą wieczorem
Zacząl bawić się ostrym depilatorem
Coś tam zgrzytnęło
Członka obcieło
Więc swych nałoznic już nie jest zmorą
Wezyr Pasza pod Cecorą wieczorem
Zacząl bawić się ostrym depilatorem
Coś tam zgrzytnęło
Członka obcieło
A więc nałoznic już nie jest zmorą
Brnę przez las.
Szczęk gałęzi wypełnia uszy.
Oczy w korony, a w duszy
Koszmar.
Nagle pusty pień staje na drodze.
W przedśmietnej trwodze,
Czuję strach.
Gdy las jest taki spokojny.
Ja już nie - kryję w sobie wojny.
Co dzień, co krok
Gdzie nie spojrzy wzrok.
Wszystkie biegną myśli ku te jednej.
Przeklinam żal, naiwność tej biednej
Roli,
gdzie i tak mimo woli
Nie mogę zapomnieć.