Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
jjzielezinski

jjzielezinski


korekta składu tekstu pod wzgledem lepszej czytelności

@Berenika97
Dziękuję Bereniko za miłe i ciepłe słowa. Kiedyś przestrzeganie zasad Hipokratesa było wpisane wręcz w ówczesną Służbę Zdrowia, gdzie pacjent był na pierwszym miejscu, w odróżnieniu do obecnej służby zdrowia gdzie częstokroć pacjent jest jedynie index'em służącym często do prowadzenia statystyk i badań naukowych dla przerośniętych ambicją lekarzy. Muszę jednak przyznać, że i obecnie zdarzają się NIELICZNE wyjątki Lekarzy, którzy traktują pacjenta JAK CZŁOWIEKA, czyli z należytą uwagą i godnością starając mu się przede wszystkim pomóc w ten sposób, żeby znaleźć PRZYCZYNĘ CHOROBY a nie leczyć w nieskończoność SKUTEK CHOROBY (i nieustannie faszerować pacjenta chemią=lekami uzyskanymi syntentycznie). Kiedyś apteki były miejscem spotkań, gdzie można było przyjść, porozmawiać, napić się ZIOŁOWEJ herbaty prozdrowotnej, lub spróbować innych NATURALNIE uzyskanych specyfików (polecam zgłębić książki traktujące o np. tzw. farmakopei polskiej z okresu dwudziestolecia międzywojennego, lub książki typu: "Ziołolecznictwo Ojców Bonifratrów" autora Teodor Książkiewicz i podobne). Troszkę wiem w temacie medycyny. Udało mi się poznać środowisko lekarskie od wewnątrz. Studiowałem dwa lata medycynę. W rodzinie mam i lekarzy i farmaceutów, w tym nauczycieli akademickich. Generalnie nie lakarze są winni, ale cały nie do końca dobrze funkcjonujący system (żeby go naprawić to de facto trzeba wejść na kolizyjną z tzw. bigfarmą, chyba że jakimś cudem da się inaczej).

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński


 

@aff
Dziękuję za miłe słowa i komentarz. Jak już wspomniałem wcześniej nieco w obecnej służbie zdrowie (i de facto w nauce jako takiej) panuje tendencja, gdzie prawa nauki stawia się ponad prawami człowieka, a powinno być tak, że to prawa człowieka stawia się ponad prawami nauki. Tak postępowali dawni i dobrzy lekarze, profesorowie i zawodowcy w swoim fachu. Każdego pacjenta traktowali indywidualnie zachowując wszelkie niezbędne zasady moralne i dbając o tajemnicę lekarską, pomimo, że nie było wówczas żadnego RODO itp. Obecnie wielu lekarzy (choć nie wszyscy) kieruje się jedynie sztucznymi wytycznymi narzuconymi przez system w celu realizacji swojej kariery zawodowej (uzyskiwania stopni, grantów, szkoleń, etc.) co sprowadza się do przedmiotowego traktowania pacjenta (niczym index'u w jakimś obozie, a nie placówce SŁUŻBY ZDROWIA). Nic dziwnego, że w ostatnim czasie podejście potencjalnych pacjentów do lekarzy stało się coraz bardziej nieufne. Taka jest po prostu naturalna kolej rzeczy, ponieważ ludzie głupi nie są i żadne, choćby najlepsze reklamy bigfarmy, bigtechu ostatecznie nie zaćmią ludziom oczu. Ludzie widzą i czują co się dzieje. Modlitwa powstała z potrzeby serca, żeby (bardzo bym tego chciał) młodzi lekarze/studenci medycyny kiedy wpadnie im ten tekst w ręce mogli go łatwiej zapamiętać, tak jak łatwiej jest zapamiętać RYMOWANY wiersz czy piosenkę (również rymowaną).

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński



 

jjzielezinski

jjzielezinski


korekta składu tekstu pod wzgledem lepszej czytelności

@Berenika97
Dziękuję Bereniko za miłe i ciepłe słowa. Kiedyś przestrzeganie zasad Hipokratesa było wpisane wręcz w ówczesną Służbę Zdrowia, gdzie pacjent był na pierwszym miejscu, w odróżnieniu do obecnej służby zdrowia gdzie częstokroć pacjent jest jedynie index'em służącym często do prowadzenia statystyk i badań naukowych dla przerośniętych ambicją lekarzy. Muszę jednak przyznać, że i obecnie zdarzają się NIELICZNE wyjątki Lekarzy, którzy traktują pacjenta JAK CZŁOWIEKA, czyli z należytą uwagą i godnością starając mu się przede wszystkim pomóc w ten sposób, żeby znaleźć PRZYCZYNĘ CHOROBY a nie leczyć w nieskończoność SKUTEK CHOROBY (i nieustannie faszerować pacjenta chemią=lekami uzyskanymi syntentycznie). Kiedyś apteki były miejscem spotkań, gdzie można było przyjść, porozmawiać, napić się ZIOŁOWEJ herbaty prozdrowotnej, lub spróbować innych NATURALNIE uzyskanych specyfików (polecam zgłębić książki traktujące o np. tzw. farmakopei polskiej z okresu dwudziestolecia międzywojennego, lub książki typu: "Ziołolecznictwo Ojców Bonifratrów" autora Teodor Książkiewicz i podobne). Troszkę wiem w temacie medycyny. Udało mi się poznać środowisko lekarskie od wewnątrz. Studiowałem dwa lata medycynę. W rodzinie mam i lekarzy i farmaceutów, w tym nauczycieli akademickich. Generalnie nie lakarze są winni, ale cały nie do końca dobrze funkcjonujący system (żeby go naprawić to de facto trzeba wejść na kolizyjną z tzw. bigfarmą, chyba że jakimś cudem da się inaczej).

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński


 

@aff
Dziękuję za miłe słowa i komentarz. Jak już wspomniałem wcześniej nieco w obecnej służbie zdrowie (i de facto w nauce jako takiej) panuje tendencja, gdzie prawa nauki stawia się ponad prawami człowieka, a powinno być tak, że to prawa człowieka stawia się ponad prawami nauki. Tak postępowali dawni i dobrzy lekarze, profesorowie i zawodowcy w swoim fachu. Każdego pacjenta traktowali indywidualnie zachowując wszelkie niezbędne zasady moralne i dbając o tajemnicę lekarską, pomimo, że nie było wówczas żadnego RODO itp. Obecnie wielu lekarzy (choć nie wszyscy) kieruje się jedynie sztucznymi wytycznymi narzuconymi przez system w celu realizacji swojej kariery zawodowej (uzyskiwania stopni, grantów, szkoleń, etc.) co sprowadza się do przedmiotowego traktowania pacjenta (niczym index'u w jakimś obozie, a nie placówce SŁUŻBY ZDROWIA). Nic dziwnego, że w ostatnim czasie podejście potencjalnych pacjentów do lekarzy stało się coraz bardziej nieufne. Taka jest po prostu naturalna kolej rzeczy, ponieważ ludzie głupi nie są i żadne, choćby najlepsze reklamy bigfarmy, bigtechu ostatecznie nie zaćmią ludziom oczu. Ludzie widzą i czują co się dzieje. Modlitwa powstała z potrzeby serca, żeby (bardzo bym tego chciał) młodzi lekarze/studenci medycyny kiedy wpadnie im ten tekst w ręce mogli go łatwiej zapamiętać, tak jak łatwiej jest zapamiętać RYMOWANY wiersz czy piosenkę (również rymowaną).

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński

jjzielezinski

jjzielezinski

@Berenika97
Dziękuję Bereniko za miłe i ciepłe słowa. Kiedyś przestrzeganie zasad Hipokratesa było wpisane wręcz w ówczesną Służbę Zdrowia, gdzie pacjent był na pierwszym miejscu, w odróżnieniu do obecnej służby zdrowia gdzie częstokroć pacjent jest jedynie index'em służącym często do prowadzenia statystyk i badań naukowych dla przerośniętych ambicją lekarzy. Muszę jednak przyznać, że i obecnie zdarzają się NIELICZNE wyjątki Lekarzy, którzy traktują pacjenta JAK CZŁOWIEKA, czyli z należytą uwagą i godnością starając mu się przede wszystkim pomóc w ten sposób, żeby znaleźć PRZYCZYNĘ CHOROBY a nie leczyć w nieskończoność SKUTEK CHOROBY (i nieustannie faszerować pacjenta chemią=lekami uzyskanymi syntentycznie). Kiedyś apteki były miejscem spotkań, gdzie można było przyjść, porozmawiać, napić się ZIOŁOWEJ herbaty prozdrowotnej, lub spróbować innych NATURALNIE uzyskanych specyfików (polecam zgłębić książki traktujące o np. tzw. farmakopei polskiej z okresu dwudziestolecia międzywojennego, lub książki typu: "Ziołolecznictwo Ojców Bonifratrów" autora Teodor Książkiewicz i podobne). Troszkę wiem w temacie medycyny. Udało mi się poznać środowisko lekarskie od wewnątrz. Studiowałem dwa lata medycynę. W rodzinie mam i lekarzy i farmaceutów, w tym nauczycieli akademickich. Generalnie nie lakarze są winni, ale cały nie do końca dobrze funkcjonujący system (żeby go naprawić to de facto trzeba wejść na kolizyjną z tzw. bigfarmą, chyba że jakimś cudem da się inaczej).

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński

@aff
Dziękuję za miłe słowa i komentarz. Jak już wspomniałem wcześniej nieco w obecnej służbie zdrowie (i de facto w nauce jako takiej) panuje tendencja, gdzie prawa nauki stawia się ponad prawami człowieka, a powinno być tak, że to prawa człowieka stawia się ponad prawami nauki. Tak postępowali dawni i dobrzy lekarze, profesorowie i zawodowcy w swoim fachu. Każdego pacjenta traktowali indywidualnie zachowując wszelkie niezbędne zasady moralne i dbając o tajemnicę lekarską, pomimo, że nie było wówczas żadnego RODO itp. Obecnie wielu lekarzy (choć nie wszyscy) kieruje się jedynie sztucznymi wytycznymi narzuconymi przez system w celu realizacji swojej kariery zawodowej (uzyskiwania stopni, grantów, szkoleń, etc.) co sprowadza się do przedmiotowego traktowania pacjenta (niczym index'u w jakimś obozie, a nie placówce SŁUŻBY ZDROWIA). Nic dziwnego, że w ostatnim czasie podejście potencjalnych pacjentów do lekarzy stało się coraz bardziej nieufne. Taka jest po prostu naturalna kolej rzeczy, ponieważ ludzie głupi nie są i żadne, choćby najlepsze reklamy bigfarmy, bigtechu ostatecznie nie zaćmią ludziom oczu. Ludzie widzą i czują co się dzieje. Modlitwa powstała z potrzeby serca, żeby (bardzo bym tego chciał) młodzi lekarze/studenci medycyny kiedy wpadnie im ten tekst w ręce mogli go łatwiej zapamiętać, tak jak łatwiej jest zapamiętać RYMOWANY wiersz czy piosenkę (również rymowaną).

Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński



×
×
  • Dodaj nową pozycję...