Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Lenore Grey

Lenore Grey

Odrzucili kołderki z piasku —

bo cóż to — w tym bladym blasku?

ktoś przez morze pomyka rowerem.

Przetarli oczy — jak kapitan nad sterem,

gdy wyspa wyrasta na opak.

Nie pyta, który ptak

ich tu przywiódł —

ni czemu jak jabłka w kałuży — wydęci.

 

Spójrzcie za siebie i — już:

mapy chyże w skorupce pamięci!

 

 

-----

 

 

Płynąc po niebie, zarzucamy sieci:

dłońmi w złotej obwódce koraliki niecisz,

co tak dzwonią, spadając na ogrody szumne.

Łódkę — oddamy rzece, ale komu — trumnę?

 

Lenore Grey

Lenore Grey

Odrzucili kołderki z piasku —

bo cóż to — w tym bladym blasku?

ktoś przez morze pomyka rowerem.

Przetarli oczy — jak kapitan nad sterem,

gdy wyspa wyrasta na opak.

Nie pyta, który ptak

ich tu przywiódł —

ni czemu jak jabłka w kałuży — wydęci.

 

Spójrzcie za wyspę i — już:

mapy chyże w skorupce pamięci!

 

 

-----

 

 

Płynąc po niebie, zarzucamy sieci:

dłońmi w złotej obwódce koraliki niecisz,

co tak dzwonią, spadając na ogrody szumne.

Łódkę — oddamy rzece, ale komu — trumnę?

 

Lenore Grey

Lenore Grey

Odrzucili kołderki z piasku —

bo cóż to — w tym bladym blasku?

ktoś przez morze pomyka rowerem.

Przetarli oczy — jak kapitan nad sterem,

gdy wyspa wyrasta na opak.

Nie pyta, który ptak

ich tu przywiódł —

ni czemu jak jabłka w kałuży — wydęci.

 

Spójrzcie za wyspę i — już:

mapy chyże w skorupce pamięci!

 

 

-----

 

 

Płynąc po niebie, zarzucamy sieci:

dłońmi w złotej obwódce koraliki niecisz,

co tak dzwonią, spadając na ogrody szumne.

Łódkę oddamy rzece, ale komu — trumnę?

 

Lenore Grey

Lenore Grey

Odrzucili kołderki z piasku —

bo cóż to — w tym bladym blasku?

ktoś przez morze pomyka rowerem.

Przetarli oczy — jak kapitan nad sterem,

gdy wyspa wyrasta na opak.

Nie pyta, który ptak

ich tu przywiódł —

ni czemu jak jabłka w kałuży — wydęci.

 

Spójrzcie za wyspę — i już:

mapy chyże w skorupce pamięci!

 

 

-----

 

 

Płynąc po niebie, zarzucamy sieci:

dłońmi w złotej obwódce koraliki niecisz,

co tak dzwonią, spadając na ogrody szumne.

Łódkę oddamy rzece, ale komu — trumnę?

 



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Najpierw niewinnie trochę ciszej trochę grzeczniej tak jak trzeba potem już szybciej łapałeś gesty słowa reakcje jakbyś składał siebie z cudzych kawałków oszukiwałeś   aż przestałeś widzieć różnicę między tym co twoje a tym co działa   zostałeś zmontowany przez... ich lęki ich ambicje ich niedokończone życie i nikt nie zapytał czy chcesz?   Udawałaś przed wszystkimi że to twoje że tak ma być że to wybór a to tylko rola dobrze zagrana   czasem w nocy coś się rozjeżdża gest nie pasuje głos nie twój   patrzysz...   i nie wiesz kto patrzy ile jeszcze utrzymasz tę wersję   kiedy się rozpadniesz bez scenariusza bo tam...   pod tym wszystkim coś jeszcze jest...   albo już nie ma...  
    • @hollow man autor zawsze chce coś przekazać, w "poezji"  - jedno jest prawdziwe... każdy ma prawo czytać tekst tak jak czuje. Dla autora -  dla mnie... ważne jest, że tekst, który piszę wywołuje jakieś emocje... jak znajdujemy tam siebie... to jet ok. To tylko rysunki... 
    • @Charismafilos Sytuacja w wierszu... cóż, bardzo prawdziwa. Rozpisana na papierze, bardzo wymowna.  Ale zastanawia mnie ten fragment: 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Co oznaczają te cyfry, albo kto mówi te słowa? Przyszło mi do głowy parę pomysłów, ale są zbyt głupie by się nimi podzielić. Może oprócz tego, że brzmi to dla mnie jak np. widzenie w więzieniu...
    • @wierszyki   Dlaczego karlica? Hmm... Pojęcia nie mam, tak się napisało.  To nie bohater jest upośledzony tylko ludzie. Też coś! Ale wymyśliłaś.  Dalszego ciągu chyba nie będzie. Moje opowiadania są krótkie, bo jestem leniem. Tysiące niespokojnych bzdur to dobry tytuł - Księga tysiąca niespokojnych bzdur. Ładnie. Ozdrawiam :)
    • Rudis   Obficie krwią zroszone piaski areny Gotowe znów przyjąć ofiarę dla boga Ryczą trybuny z podniosłej sceny  Kolejnej jutrzence wiwat dla słońca   Podnoszą się z nich tylko zwycięzcy Niczym ściana niebios która kruszeje By gruntem snów stać się kolejnych Choć te już nie przejżą się w świetle  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...