@marzipan O matko, no żeś poleciał, ale to fajnie :) Nie spodziewałam się tak mrocznej interpretacji, dziękuję że się nią podzieliłeś. I właściwie... to chyba nawet nie jest aż tak dalekie od mojego zamysłu (z przymrużeniem oka). Bo światło faktycznie miało być tu projekcją podmiotu, tylko że raczej w sensie idealizowana osoby, ale takim wiesz, jak to normalnie przy zakochaniu się zdarza. U ciebie to przypisywanie komuś uczuć, których ta osoba w ogóle nie posiada, a wręcz odczuwa dyskomfort. Może spowodowane nieumiejętnością czytania emocji albo po prostu ignorowaniem granic.
2 godziny temu, marzipan napisał(a):Szarość, cień... podbite oko?
No albo byciem oprawcą z powodu chorej fascynacji i zaburzonym stosunku do kobiet. - tu doprecyzuje, że to już moje spostrzeżenie, bo to dosyć mocne stwierdzenie.
Rozumiem dlaczego ten światłocień mógł przywiać takie skojarzenie, to nie tak absurdalne :) . Jeszcze raz dziękuję, że się zatrzymałeś nad tym tekstem. Pozdrawiam Serdecznie