Wiersz ma dwie warstwy - dosłowną (konotacje onkologiczne).
Ale można rozszerzyć oczywiście. Bo nowotworem w człowieku może stać się być każda rzecz, emocja, myśl, cecha charakteru, zachowanie - które go niszczy od wewnątrz.
Pokazujesz mechanizm, jak to, co chore, trawi zdrową tkankę, pochłania ją, zatruwa - aż do ostatecznego rozpadu.
Tym rozpadem jest utrata jakiejkolwiek nadziei.
Obok organicznej inwolucji, odnajduję tu również szereg procesów zachodzących w psychice, które uruchamiają coś, co jest już nie do zatrzymania i co doprowadzi do śmierci.
Fizycznej, realnej, lub duchowej (jak maska, która odpada razem ze skórą).