Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Stukacz

Stukacz

Link do –w miarę ładnej piosenki – poniżej:

 

 

Z drzew wiatr powoli śnieg strąca

Trwa atmosfera przyjemna i lekka

Zamyśleni – dłoń Twoja moją potrąca

Taka delikatna – tak miękka

 

Słońce – niebo prawie bezchmurne

Słychać gdzieś ptaków świergoty

Dla jednych to trele durne

Dla mnie to znak, że – to Ty

 

W cieniu drzew obok siebie siedzimy

Rozmawiając o niczym i wszystkim

I w myślach, i słowach błądzimy

Tak niepewni siebie przy tym

 

I patrzymy na dwa obłoki

Co fruną niebem szerokim

Te dwie jedyne chmury

Większe niż wokół góry

 

I słuchamy odgłosu lasu

Tak mało zostało czasu

By zbliżyć się, pocałować

I uczuć przed sobą nie chować

 

Słowa przyjemnie w uszach dzwonią

Ciche i z uśmiechem mówione

Znów potrącasz mnie swoją dłonią

I krew gorąca napływa w skronie

 

Tak miło czuć dotyk Twojego ciała

I patrzeć w oczy radosne

Oby ta chwila wiecznie trwała

Zwiastując właśnie tę wiosnę

 

Tę wiosnę, która będzie początkiem

Gdy chmur już nie będzie na niebie

Ciepłego lata zaczątkiem

Dla nas – dla mnie, dla Ciebie

 

I patrzymy na dwa obłoki...

 

Dzień cały prawie już minął

Wieczór za rogiem zakwita

Na niebie orzeł wywinął

Dwa okręgi jak taniec wita

 

Jakbym chciał, aby ta chwila

W wieczność się przeciągnęła

To co dobre niestety przemija

I ten dotyk i dłoń, która drgnęła

 

Żegnam Ciebie z zawodem

Że to nie dziś, że nie czas jeszcze

Lecz serce już nieskute lodem

Przeminęły czasy złowieszcze

 

I patrzymy na dwa obłoki...

 

Stukacz

Stukacz

Link do –w miarę ładnej piosenki – poniżej:

 

 

Z drzew wiatr powoli śnieg strąca

Trwa atmosfera przyjemna i lekka

Zamyśleni – dłoń Twoja moją potrąca

Taka delikatna – tak miękka

 

Słońce – niebo prawie bezchmurne

Słychać gdzieś ptaków świergoty

Dla jednych to trele durne

Dla mnie to znak, że – to Ty

 

W cieniu drzew obok siebie siedzimy

Rozmawiając o niczym i wszystkim

I w myślach, i słowach błądzimy

Tak niepewni siebie przy tym

 

I patrzymy na dwa obłoki

Co fruną niebem szerokim

Te dwie jedyne chmury

Większe niż wokół góry

 

I słuchamy odgłosu lasu

Tak mało zostało czasu

By zbliżyć się, pocałować

I uczuć przed sobą nie chować

 

Słowa przyjemnie w uszach dzwonią

Ciche i z uśmiechem mówione

Znów potrącasz mnie swoją dłonią

I krew gorąca napływa w skronie

 

Tak miło czuć dotyk Twojego ciała

I patrzeć w oczy radosne

Oby ta chwila wiecznie trwała

Zwiastując właśnie tę wiosnę

 

Tę wiosnę, która będzie początkiem

Gdy chmur już nie będzie na niebie

Ciepłego lata zaczątkiem

Dla nas – dla mnie, dla Ciebie

 

I patrzymy na dwa obłoki...

 

Dzień cały prawię już minął

Wieczór za rogiem zakwita

Na niebie orzeł wywinął

Dwa okręgi jak taniec wita

 

Jakbym chciał, aby ta chwila

W wieczność się przeciągnęła

To co dobre niestety przemija

I ten dotyk i dłoń, która drgnęła

 

Żegnam Ciebie z zawodem

Że to nie dziś, że nie czas jeszcze

Lecz serce już nieskute lodem

Przeminęły czasy złowieszcze

 

I patrzymy na dwa obłoki...



×
×
  • Dodaj nową pozycję...