On - uosobienie spokoju, powagi, równowagi i porządku. Zawsze prawdomówny - kiedy czegoś nie wie, to po prostu milczy; a w umyśle docieka sensu i drogi prowadzącej do niego. Zawsze można na niego liczyć. Stanowczy. Opanowany.
Ona - trzpiotka. Wciąż szczebiocze :) Trochę tu trochę tam, trochę z tego trochę z owego. Jest na łące, raduje ją słonko i kwiaty a za chwilę zamyka się sama w pokoju i płacze, bo ciemno, bo zima, bo miłości nie ma... Logiki u niej tylko ciut ciut, woli hasać po chaosach, paradoksach, metaforach i Bóg raczy wiedzieć czym jeszcze. Kocha zmieniać zdanie i fatałaszki. Raz z rymami a raz bez. Wersy raz krótkie a raz długie. Kiedy ma wenę to potrafi nawet i poemat choć lubi bawić się też krotochwilkami i uszczuplać słowa do minimum (np. do trzech :)).
Ładnie śpiewa i czuje harmonię; bywa, że jej głos brzmi jakby nie z tego świata...
Czasami się spotykają - Pan Matematyka i Panna Poezja. On potrzebuje jej radości (choć ona czasem się też złości;)), swobody, luzu. Piękna oczywiście też bo Panna Poezja ma powab i czar (oj, umie czarować :)).
Ona natomiast szuka u niego wytchnienia, uspokojenia rozedrganych nerwów, stałości i pewności. On pomaga jej liczyć zgłoski, tak, by była bardziej uporządkowana. Pilnuje jej strof i wersów, by nie wichrzyły się za bardzo na lewo i prawo. Ona głaszcze go po zbolałej niekiedy od wielkich matematycznych problemów głowie i delikatnie łaskocze mu policzki by choć raz porządnie się zaśmiał!
Lubią się i nawzajem podziwiają choć nie jest to stały związek, raczej romans. Czerpią z siebie od czasu do czasu ale potem każde wraca na własne poletko - Pan Matematyka do swojego biurka, gdzie wszystko ma w najlepszym porządku, policzone i zmierzone, jak nie teraz to na pewno w najbliższej przyszłości. Bo Pan Matematyka wierzy w siebie - że swoją logiką opanuje ten świat.
A Panna Poezja wróci do swoich różowych i błękitnych pieleszy (czasem też czarnych ;)) i będzie marzyć, marzyć, marzyć... O tym świecie i wszystkich innych, nieskończonych...
Pozwolą sobie odejść od siebie bo oboje kochają wolność. Poza tym... znów przecież kiedyś poromansują :)