Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na ulice - niczym Henry Miller -  

krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na ulice - niczym Henry Miller -  

krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na ulice - niczym Henry Miller -  

krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na ulice - niczym Henry Miller -  

krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na ulice - niczym Henry Miller -  

krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na ulice - niczym Henry Miller -  

krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na ulice - niczym Henry Miller -  

krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na ulice - niczym Henry Miller.

Krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na ulice. Jak Henry Miller.

Krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na sródmiejskie ulice. Jak H. Miller.

Krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 

Tyrs

Tyrs

 

Starzeję się. Wieczory spędzam samotnie w kasynie,
obstawiając życie. Kim jesteś Tetragramie, czemu milczysz, komu palę
sandałowe drzewo w podzięce. I za co. Nutmeg, który
śmierdzi.

I ja - jak Pound - opiewałem kobiety. Nie w trzech miastach, lecz
w każdym. Twoje bycie, Cino, mój mały, jest śladem palców
na ustach, resztką szminki, którą kryła uśmiech na wargach,

swój niepokój.

Lała pornografię na sródmiejskie ulice. Jak Henry

Miller. Krocząc.

Wyjmij broń i strzelaj, jak mówi Azazel, w łeb, w dowolną
komorę serca, by nikt nie narzekał, że umarło -
wysyłasz powidok w oku, feerię barw na dyżurze,
i głos, głos w głowie - po lekach.

Starzeję się, moja panno. Układam stos z kilku, tak,

 

butelek piwa, niemytych garów, słów – bez znaczenia,

skreślonych na drzwiach kredą. Stos. W kasynie - karta do karty,

kier kryje kier, kir całopalny - tobie, Tetragramowi -

kim jesteś, do cholery. Kim byłem?

 

I sobie.

 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...