Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Dachy

Na dachy, na dachy, gdzie noc się zaczyna

i usty czarnymi snu żagle nadyma.

W górę, ku niebu, ku mgławic wirowi –

dym nas uniesie, mgły całun uzdrowi.

To głuche tętno, to serca bicie,

pod anten masztami, w niemym zachwycie.

Wtuleni w cegły, drżący z rozkoszy,

ciepło kradnący, nim słońce nas spłoszy.

Kominy objąwszy łapy kosmatymi,

blade nocy dziecię żalu łzą uśpimy.

Kołysząc, kołysząc pod nieba sklepieniem,

księżyca oblicze witamy westchnieniem.

Płyniemy razem w astralnym bezkresie,

nim świt zmęczony powiekę uniesie.

Armadą kamienic, dachówek pokładem,

ku krańcom świata – nad ulic bezwładem.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez remak (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...