Lodem jeszcze zwarte stawy.
Po nim gąski.
Woda w polu.
W rzędach dęby jakby dalej
im gęsiego,
bo i grząsko.
Miedza osuszona w słońcu.
Przegląda się
niebo w błocie.
I pulsuje Ziemia w końcu.
Rozpostarte trzyma skrzydła
w marcu dąb,
pierwszy stroiciel.