Spojrzałem dzisiaj na błękitne sklepienie.
Wiszące u góry kumulusy widziałem,
Między nimi oburzone oblicze Boga
Patrzącego z dysgustem na efekt swojej kreacji.
Ciemniejsze obłoki ściągały się ku sobie
Marszcząc czoło i nos na białej twarzy boskiej.
Wywołany ohydą mars zniekształcał Pański fizys
Nadając Mu charakter kogoś niekochającego.
Lecz może po prostu dziwnie Słońce świeciło?
A może chmury inaczej dziś się ułożyły?
Spojrzałem jutro w kałuży szarej wodę.
Dostrzegłem w niej rogi wychodzące z mej głowy.
Połyskiem mimikowały ostrza krwawych noży.
Mogłem poczuć lepkie, ciepłe strugi życia.
Oczu nie widziałem, bo zostały chytrze skryte
W miejscu przecięcia się dwóch czarnych linii.
Usta dawno już spierzchnięte, więc
Nie warto im wymawiać imion idei.
Lecz może to fale zdeformowały odbicie?
A muł nadał czerń moim ślepiom w wodzie?
Spojrzałem wczoraj na kobietę, którą kochałem,
Lecz nie mogłem ujrzeć w niej nic już pięknego.
Pozbawiona była głowy, perwersyjnym zaś okrakiem
Obnażała swą vagina dentata.
Puzlował mnie fakt jej istnienia.
Komponenty sklecone w dysharmonii
Tworzyły jedną spójną istotę,
Która i tak nie radzi sobie z egzystencją.
Sam nie wiem ile osób to widziało -
Te rzeczy dla mnie tak dobitnie rzeczywiste.
Być może momentami zbyt głęboko dumałem
I być może to tylko mnie się zdawało.
@Anna1980
Depresja
pokoloruj swój świat na nowo
pogódź się z bratem, mamą,
przyjacielem, teściową...
zacznij tolerować inne poglądy
inną wiarę inne upodobania
wsiądź na rower, pograj w piłkę
idź do kina teatru filharmonii
pokoloruj swój świat na nowo
zacznij zbierać znaczki,monety
kup sobie nowe ciuchy
wypasionego smartfona
zjedz wreszcie wymarzone frytki
popij colą potem czekoladą
wyjedź w góry lub na lagunę
pokoloruj swój świat na nowo
zabierz żonę męża córkę syna…
na spacer kup im prezenty
pokoloruj swój świat na nowo
nie podawaj się tym którzy
cię zranili nie doceniają
nie rozumieją
zaufaj Panu powrócić do niego
a on Cię nie zostawi samego
jesteś jedyny niepowtarzalny
duplikatu nie ma
12.2021 andrew
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
@Poet Ka
towarzyszko od nocnych konstrukcji świata !!!
czytam ten wiersz jak rozmowę prowadzoną nie tyle w ciszy co w szczelinie między tym co pewne a tym co się tylko tak ustawia na chwilę żeby wyglądać jak pewne.
Twoje "szafa to szafa” nie jest dla mnie oczywistoscią tylko aktem odwagi tak jakby ktoś jeszcze próbował nazwać rzeczy zanim one znowu odpłyną w przypadek
i ten karminowy rezolutny ton ma w sobie coś z uśmiechu filozofa który wie że budowla stoi dopokąd ktos w nią wierzy a jednocześnie z rozbrajającą lekkością dalej ją stawia.
to jest bardzo dojrzałe pisanie .
takie które nie potrzebuje efektow bo samo myślenie jest tu zdarzeniem.
dziękuję Ci za tę rozmowę z bytem który udaje stabilnosć i za przypomnienie że nawet najprostsze zdanie jest decyzją a nie faktem
i trochę się uśmiecham bo mam wrazenie że ten filozof czystego bytu siedzi tu z nami przy stole i już wie że krzesło też kiedyś zmieni zdanie
:))))
wszystkiego dobrego:)