@Myszolak
Czytam i widzę to jak scenkę z kreskówki - ta determinacja, to skupienie, ten triumf złapania... i ta ostateczna konstatacja, że ogon to jednak tylko ogon. Kot wygrał, jak zwykle. Zresztą koty zawsze wygrywają, to chyba jedyna stała rzecz we wszechświecie.
Ale serio - jest tu coś bardzo uroczego w tym, jak wiersz oddaje kocią logikę- im bardziej gonisz, tym bardziej znika, a jak złapiesz, to i tak okazuje się, że złapałaś powietrze.
... nie, że chcę być oryginalna, ale miewam niekiedy dziwne pomysły... :)
Dziękuję za zatrzymanie u mnie.
dla tych rodzących i nowych żyć
chylę me czoło i uśmiech ślę
a odchodzącym złożę dłonie
zdrowaśkę zmówię - klęknę też... :)
@Migrena... zostaw wszelkie klucze na boku, na nic tu one, a Ty wyczytałeś
naprawdę bardzo dużo.! Dziękuję za pochylenie się nad treścią.
@andrew... najważniejsze, że potrafią je znaleźć... :) Dziękuję Ci.
rozsypany jak liście przed zimą
nadłamaną trzciną
jestem
ulepiony z marzeń
kształty mam wyraźne
zanim jak mgła upadnę
jestem
tak blisko jak cień
przykrywam Cię białym puchem
tylko słuchaj
@vioara stelelor
To bardzo obrazowy, zmysłowy wiersz.
Jest w tym wierszu coś, co trudno nazwać jednym słowem - może właśnie dlatego, że działa na kilka zmysłów naraz. Słyszę te skrzypce, nie jako instrument na scenie, ale jako coś wyrośniętego z ziemi, z owczych połonin, z wieczornego dymu. Dźwięk, który nie porywa do tańca, tylko kładzie się - właśnie tak, jak napisałaś - wonnym dywanem.
Środkowa strofa ma w sobie coś bardzo starego, przedchrześcijańskiego - te dziewczęta zbierające przytulie na sen o dobrym chłopcu, suszące zioła, bielące prześcieradła. Jakby czas tu nie płynął linearnie, tylko zataczał kręgi jak same Sânzienele. Zresztą samo wprowadzenie tego słowa -rumuńskiego, obcego, a jednocześnie brzmiącego jak zaklęcie - to był dobry pomysł.
I ten koniec - iskry gasnące w śmiechu nie wiadomo czyim, gdzieś za lasem. Coś się dopełniło i jednocześnie uciekło - i zostaję sama, z tą ciszą po ostatnim dźwięku skrzypiec. Piękne!