Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Andrzej P. Zajączkowski

Andrzej P. Zajączkowski


Nieuk jestem i zadufany bardzo.

Usiadłam sama; światło roztaczając

Radośnie lśnił letni dzień umierając;

Widziałam jak kona, patrzyłam jak znika

Z bezwietrznych łąk, z mglistego zagajnika;

 

I myśli w mej duszy się rozszalały

I serce się ugięło przed ich siłą

I gorzkie łzy z moich oczu tryskały

Bo słów na uczucie mi brakowało,

Które dostojną tę radość kalało

W tą godzinę, tak boską i tak miłą.

 

Pytałam siebie, - Dlaczego cennego

Tego daru niebiosa mi nie dały,

Wielkiego, przez wielu otrzymanego,

By się ich myśli w poezji splatały?

 

- To sny mnie osaczyły, - powiedziałam

- Z beztroskich dziecięcych lat dorastania;

Fantazja dzika wizje przekarmiała

Odkąd życie rozkwitło u zarania. -

 

Dziś, gdy nadzieja na śpiew się zbudziła,

Bezdźwięczną strunę ma ręka trąciła;

I wciąż oznaką mej melodii granic

Jest - Dość już twych starań, to wszystko na nic. -

 

I Emily:

Alone I sat; the summer day

Had died in smiling light away;

I saw it die, I watched it fade

From misty hill and breezeless glade;

 

And thoughts in my soul were gushing,

And my heart bowed beneath their power;

And tears within my eyes were rushing

Because I could not speak the feeling,

The solemn joy around me stealing

In that divine, untroubled hour.

 

I asked myself, “O why has heaven

Denied the precious gift to me,

The glorious gift to many given

To speak their thoughts in poetry?

 

“Dreams have encircled me,” I said,

“From careless childhood's sunny time;

Visions by ardent fancy fed

Since life was in its morning prime.”

 

But now, when I had hoped to sing,

My fingers strike a tuneless string;

And still the burden of the strain

Is “Strive no more; 'tis all in vain.”

Usiadłam sama; światło roztaczając

Radośnie lśnił letni dzień umierając;

Widziałam jak kona, patrzyłam jak znika

Z bezwietrznych łąk, z mglistego zagajnika;

 

I myśli w mej duszy się rozszalały

I serce się ugięło przed ich siłą

I gorzkie łzy z moich oczu tryskały

Bo słów na uczucie mi brakowało,

Które dostojną tę radość kalało

W tą godzinę, tak boską i tak miłą.

 

Pytałam siebie, - Dlaczego cennego

Tego daru niebiosa mi nie dały,

Wielkiego, przez wielu otrzymanego,

By się ich myśli w poezji splatały?

 

- To sny mnie osaczyły, - powiedziałam

- Z beztroskich dziecięcych lat dorastania;

Fantazja dzika wizje przekarmiała

Odkąd życie rozkwitło u zarania. -

 

Dziś, gdy nadzieja na śpiew się zbudziła,

Bezdźwięczną strunę ma ręka trąciła;

I wciąż ciężarem u napięcia granic

Jest mi - nie walcz więcej, to wszystko na nic. -

 

I Emily:

Alone I sat; the summer day

Had died in smiling light away;

I saw it die, I watched it fade

From misty hill and breezeless glade;

 

And thoughts in my soul were gushing,

And my heart bowed beneath their power;

And tears within my eyes were rushing

Because I could not speak the feeling,

The solemn joy around me stealing

In that divine, untroubled hour.

 

I asked myself, “O why has heaven

Denied the precious gift to me,

The glorious gift to many given

To speak their thoughts in poetry?

 

“Dreams have encircled me,” I said,

“From careless childhood's sunny time;

Visions by ardent fancy fed

Since life was in its morning prime.”

 

But now, when I had hoped to sing,

My fingers strike a tuneless string;

And still the burden of the strain

Is “Strive no more; 'tis all in vain.”



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • To kredkami da się temperować inne kredki?
    • Szedł drogą cienia  w rytm cierpienia zasłaniał czernią kolory od promieni słońca był odosobniony Szedł cień drogą w mroku  ubrany w czerni otchłań Nie zna słońca i świata w kolorach Zawsze jest z nami czy może jednak nie cień tylko gdy światło oświetla ciebie jego ją ich tych tamtych i mnie  czy cień rzuca cień czy za cieniem też ciągnie się jakiś cień niewidzialny okiem jak ludz kie czy w cieniu cienia może być jakieś życie i szansa by jak róża wyrosła ubrana w sztuķę ciuchem poezja lub obraz  wiersz albo książka  muzyka piosnka  cień przy tobie wytrwale krok za krokiem zmierza jak się pozbyć cienia gdy umierasz to go już nje ma gdy przysypie trumnę ziemia  gdy popioly zapakują w urnę a cień został sam tam i kogo innego stalkuje wiecznie idąc z nim krok za krokiem dzień po dniu cieniu mój  mój prześladowco  czy ty byt swój zawdzięczasz ciemnym mrokom czy to słońca zasługa że jesteś tutaj dzisiaj jak wczoraj jak obyś dożył jutra i przekonał się że żyjesz gdy twój cień jest tutaj jak będzie aż urna aż trumna aż dusza wywedruje z tego opakowania ze skóry    wers który by poruszył by mógł się zdarzyć  zajęty głupotą własną ośmielam się marzyć  czyż marzenia jednak nie są od tego by się nie spełniać by mogły trwać jak nadzieja w nas żywa  choćby dusza martwa  to zdarza się pływać w myślach wśród rzeki miodu i mleka pełnej  bujanie w obłokach zupełnie  i niebieskie migdały jak oczy które na popiół zszarzały z latami  wypalone paczki  papierosów  blizny jak znaczki  karma znajdzie sposób  wypite flaszki kibel zarzygany o czym to ja aha   
    • @Nata_Kruk Dzięki. Ten wers miał właśnie nie domykać.
    • Prosto w twoje objęcia  Piękna damo ze zdjęcia! 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Kornel to nie Twoja liga, dlatego tracisz czas pod tym wierszem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...