nie chcę już być poetą
wolę stać się zwykłym prostym robotnikiem
który składa deski
cegły
kamienie
w dom dla ciebie
z ogrodem dokąd zima nigdy nie zagląda
pełnym magicznych kwiatów
młodziutkiego piękna
pragnę poczuć takie zmęczenie
które wbija w ziemię
ból w ramionach dojrzewający
bryłami skał
wiedzieć, że to ma głęboki sens
i nie mieć już siły
na żadną niedorzeczność
odejść rano po nocy przespanej
bez jednego słowa
zanim
otworzysz drzwi i zachwycisz się
konstrukcją czystą i jasną
której jeszcze nikt nie zadeptał buciorami
gdzie pod dostatkiem tlenu
przestrzeni
dziennego światła
pisanie wierszy
i wieszanie obrazów na ścianach
pozostawię tobie