Pewien mężczyzna
o filetowo sinej twarzy,
pełnej zastygłych kraterów,
opierając plecy
o betonowy kosz na śmieci,
zasypia w najlepsze.
Ileż to razy,
za tak zwany święty spokój,
przychodzi nam płacić
najwyższą cenę.
Pewien mężczyzna
o filetowo sinej twarzy,
pełnej zastygłych kraterów,
opierając plecy
o betonowy kosz na śmieci,
zasypia w najlepsze.
Ileż to razy,
za tak zwany święty spokój,
przychodzi nam płacić
najwyższą cenę.
Pewien mężczyzna
o filetowo sinej twarzy,
pełnej zastygłych karterów,
opierając plecy
o betonowy kosz na śmieci,
zasypia w najlepsze.
Ileż to razy,
za tak zwany święty spokój,
przychodzi nam płacić
najwyższą cenę.
Jedyne co po mnie zostanie
To te kilkadziesiąt wierszy
Poety amatora, samouka
Nie których bardzo ładnych
Innych zaś średnich lub kiepskich
Ale zawsze pisanych od serca
Z uczuciem, natchnieniem, pasją
Wiem, że nie będę nigdy wielki
Natomiast piszę je naturalnie
W kilka minut tworzę wiersz
Rzadko wprowadzam poprawki
Częściej koryguję błędy
I oto są i one - moje myśli
Przelane prosto na papier....