Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

Dzielenie bez reszty, z resztą i ułamkiem.
Kim będziesz, kochanie, gdy cię nie zostanie?

Pokarmem się dzieli. Wydziela też sobie...
Ćwiczymy dzielenie pisemnym sposobem.

 

 

***

 

Gdyby miał człowiek kły znacznie dłuższe od twoich,
mógłby rozplątać myśl z miejsca tak jak jasnowidz.

Gdyby czasem mógł wyć, a słać liśćmi pieszczoty
do pobladłych u stóp, puchar gwiazd dzierżąc w dłoni.

 

Wydzielałby, może rozdzielał na części
po poranne zorze, kłami na sto chrzęści.

 

A tak, to zabiera. Nie odda, pożycza.
I nie chce zawinić z reguły w przepisach.

 

(Nie chce się zabliźnić po pełnię księżyca).

 

 

***

 

Nie chcemy być tacy.
Uczymy się dzielić.
Jest dzielna w dzielnicy.
Niedziela i dziennik.


A gdyby ktoś czasem
chciał uczyć dzielenia,
sprawdź, co jest dzielnikiem,
co iloraz zmienia.

 

 

 

 

Poniekąd inspiracją Wadera @Czarek Płatak

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez wierszyki
Ost. strofka dopisanie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Przerabiamy czwarta klasę. Oni mają wszystko naraz, nie wiem kto te metody wymyśla, masakra 

Pozdrawiam serdecznie  

Dopisałam cztery wersy, przepraszam :)

Ach, bo czyta się szybko a trochę dłużej pisze :))

Dopisałam jeszcze pedagogiczny wydźwięk na końcówce pozdrWiam serdecznie  

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Są zniekształcone przez zjawisko, symbolizują też wewnętrzny rozkład. Usta odkształcone i otwarte w różny sposób, niektóre  uformowane w kółko, inne nadmuchane lub przypominające części opuszczonego elementu maszyny. Spojrzenie wokalisty nakierowane w górę, jakby nieprzytomne, część postaci przekręca i unosi głowy. Myślę, że w reakcji na coś dziwnego z nieba. Kapary oznaczają nadmiar, zbytek.
    • @FaLcorN

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Przedświt..     Śniło mi się tej nocy, że wróciłam nad rzekę. Jest zimno, mroźny wiatr kruszy moje rzęsy. Próbuję uchwycić się brzegu, czekając na przedświt.   Dostrzegam las, przywołuje mnie ciszą  ale nie potrafię zrozumieć rzeczywistości drzew. Czy są prawdziwe czy tylko odbijają się w tafli.?   Jakby świat istniał naprawdę ponad linią horyzontu.!?     Kornel

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      …        
    • @violetta czyli jak większość kobiet:) :)
    • Wielka i prawdziwa historia przesuwa się bezszelestnie za słońcem rozpinającym dni niewiadomymi nocami.   Miasta wyrastają pośród pustyni w jedno życie wyrzeczeń, od ubogiej chaty w kosmiczny lot nowej potęgi, szybciej niż migawki w telewizji.   W jedno pokolenie pustkowia rdzy usiadły w miejscach fabryk. Ich echa jeszcze dudnią, ale to tylko nostalgia za gwarnymi ulicami – dziś na nich tylko śpią narkomani.   Deszcz ruga kamienie – one są ostatnimi ostańcami imperium.    
    • "Mama, tata i ja" Mamuś: Całe życie była bardzo bojaźliwa – i wstydliwa. Na stół przed myszą wskakiwała – i krzyczała. Zaklęła, przylała kablem lub pasem – czasem. Boga się bała lękiem bez miary – i Jego kary. Przy stole kuchennym siadała – i czytała brukowce, półpolityczne gazety – niestety. Pomagała, gdy potrzeba wymagała – pomagać umiała. Śmierci gigantycznie się bała – przestała, kiedy o tym, że umrze za pół roku, – się dowiedziała. Zmarła, już bez strachu, na taty ramieniu – ze śmiercią w pogodzeniu. Tata: Dzieciństwo wojennego wychowania – bez gadania! W rygorze zmian świata politycznym – tragicznym. Chodził wybranymi drogami swoimi – czasem i bocznymi. Odważnie, ale cicho na świat spoglądał – i go podglądał. Zagłębiał się w konkretach konkretów – bez bzdetów. Pomocny całemu otoczeniu – w milczeniu. Aż do odejścia mojej mamy, a żony jego – nagłego. Po tym się zaniedbywał i staczał – zdziwaczał. Telewizja i byle jadło go dopadło – ego mu przysiadło. Odszedł w moich objęciach miłości – w mej bezradności. I ja: Pora niebawem i na mnie przyjdzie – tak wyjdzie. Od dziecka te lekkoducha spojrzenia – w marzeniach. Piękno otoczenia, obserwacja życia – z ukrycia. Podsumować jak piekło na niebie – to oceniać siebie. Jaki ty byłeś temu wszystkiemu, – ciut sprośnemu? Zacznij od zalet, czy masz jakieś może? – ocenić nie możesz. Od wad spróbuj, wiesz, że masz wady – też nie dajesz rady. Samemu siebie nie umie się oceniać – po co coś zmieniać? Pozostaw znajomym i rodzinie – mokre opinie. W pośmiertnym orszaku je ruszą – i łzami osuszą. Leszek Piotr Laskowski.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...