Nie bierze mi się na życie od dawna,
chociaż przeciwnie by wypadało,
lecz z każdym życia kolejnym kęsem,
Jest mi go nazbyt, niżeli za mało...
W miarę jedzenia apetyt wzrasta,
mawiają głodni, spragnieni smaku.
Słodko zakąszą, popiją gorzko,
nazwą to fatum lub Boską drogą.
A ja umieram, wśród murów miasta,
zmęczenia ludźmi, głębi braku.
Uciekam marzeń ulotnych dorożką,
W krainę istot co żyć już nie mogą...