Dwoma rękami rozchylam
powieki usilnie próbując
otworzyć sklejone oczy.
W krzywym lustrze nie dostrzegam
tego co chciałbym widzieć
tylko rzeczywistość wbija się w lustro.
Jutrzejszy dzień będzie kolejnym
prowadzącym tam gdzie
krzywe lustro nie chce kierować.
Człowiek skałę odsuwa
zapraszając do jej wnętrza
wejdź i poczuj klimat.
Dotykam ściany idąc po omacku
niczego nie słychać tylko szum wody
płynącej gdzieś w oddali.
Wokoło cicho i ciemno
czas płynie wolniej
przymusowa chwila na refleksję.
Czy to jest przywidzenie
rozmyty obraz któremu daleko
do rzeczywistości obaj się wykluczają.
Ktoś tu był przede mną
poczułem jego ślady
poszedł dalej mając w głowie kompas.
Mogę pomarzyć o gwieździstym niebie
które wieczorem można oglądać
wystarczy tylko opuścić labirynt.