Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Adam Zębala

Adam Zębala

Dwoma rękami rozchylam 
powieki usilnie próbując 
otworzyć sklejone oczy.

 

W krzywym lustrze nie dostrzegam 

tego co chciałbym widzieć

tylko rzeczywistość wbija się w lustro.

 

Jutrzejszy dzień będzie kolejnym

prowadzącym tam gdzie

krzywe lustro nie chce kierować. 

 

Człowiek skałę odsuwa

zapraszając do jej wnętrza 

wejdź i poczuj klimat.

 

Dotykam ściany idąc po omacku 

niczego nie słychać tylko szum wody

płynącej gdzieś w oddali.

 

Wokoło cicho i ciemno 

czas płynie wolniej 

przymusowa chwila na refleksję.

 

Czy to jest przywidzenie 

rozmyty obraz któremu daleko 

do rzeczywistości obaj się wykluczają. 

 

Ktoś tu był przede mną 

poczułem jego ślady 

poszedł dalej mając w głowie kompas. 

 

Mogę pomarzyć o gwieździstym niebie 

które wieczorem można oglądać 

wystarczy tylko opuścić labirynt. 

 

Adam Zębala

Adam Zębala

Dwoma rękami rozchylam 
powieki usilnie próbując 
otworzyć sklejone oczy.

 

W krzywym mustrze nie dostrzegam 

tego co chciałbym widzieć

tylko rzeczywistość wbija się w lustro.

 

Jutrzejszy dzień będzie kolejnym

prowadzącym tam gdzie

krzywe lustro nie chce kierować. 

 

Człowiek skałę odsuwa

zapraszając do jej wnętrza 

wejdź i poczuj klimat.

 

Dotykam ściany idąc po omacku 

niczego nie słychać tylko szum wody

płynącej gdzieś w oddali.

 

Wokoło cicho i ciemno 

czas płynie wolniej 

przymusowa chwila na refleksję.

 

Czy to jest przewidzenie 

rozmyty obraz któremu daleko 

do rzeczywistości obaj się wykluczają. 

 

Ktoś tu był przede mną 

poczułem jego ślady 

poszedł dalej mając w głowie kompas. 

 

Mogę pomarzyć o gwieździstym niebie 

które wieczorem można oglądać 

wystarczy tylko opuścić labirynt. 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...