Kłęby dymów pamiętam dawno temu w Łodzi, gdzie całe centrum to były fabryki, a większość domów miała piece węglowe. Nie było czym oddychać, a swąd czadu była wszędzie. Na Śląsku lepiej nie było. Teraz to luz blues. Pozdrawiam
P.S. Nóż w mężu to inspiracja i pastisz Twojego wiersza "Dowody obiektywne". Dzięki.