Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
infelia

infelia

Gdy w ucho mróz cię uszczypnie,
A za kołnierz wpadnie sopel lodu,
Zachowaj spokój, bądź twardzielem
I idź dalej, udając Greka, pogwizdując

 

Nieświadom, że na oblodzonych schodach
Własnego domu wywiniesz pięknego
Orła, co w chmury się nie wzbija, lecz
Pada na plecy z jękiem: ałaa, ratunku!

 

Czeka cię dzwonienie zębami i pociąganie nosem,
Póki w piecu kaflowym nie napalisz,
Stóp nie zanurzysz w ciepłej wodzie, a mleko
Z czosnkiem i herbata z malin uratują ci życie.

 

Niestety, to tylko poradnik survivalowy.
Świat za oknem przykrywa puchowa pierzyna,
A ty, niczym badacz koła podbiegunowego,
Grzebiesz w szafie za drugą parą skarpet

 

I czapką uszanką; przeklinasz pod nosem biel,
Co tak perfidnie błyszczy za szybą i drwi.
Brak prądu i wody, a telefony milczą,
Jak schwytany zbój na przesłuchaniu.

 

Miasto milknie, zapada w zimowy sen,
A w środku nocy, gdy mróz puka do okien
I wiatr wyje: „jam zamieć stulecia!”
Z zimna i strachu chwytasz za kredki

 

I w rysunkowym bloku, przy świetle świecy,
Malujesz wymarzony, słoneczny, ciepły kraj,
Tak realny, że w łóżku przebierasz nogami,
Jakbyś biegł na boso po piaskach Sahary…

 

infelia

infelia

Gdy w ucho mróz cię uszczypnie,
A za kołnierz wpadnie sopel lodu,
Zachowaj spokój, bądź twardzielem
I idź dalej, udając Greka, pogwizdując

 

Nieświadom, że na oblodzonych schodach
Własnego domu wywiniesz pięknego
Orła, co w chmury się nie wzbija, lecz
Pada na plecy z jękiem: ałaa, ratunku!

 

Czeka cię dzwonienie zębami i pociąganie nosem,
Póki w piecu kaflowym nie napalisz,
Stóp nie zanurzysz w ciepłej wodzie, a mleko
Z czosnkiem i herbata z malin uratują ci życie.

 

Niestety, to tylko poradnik survivalowy
Świat za oknem przykrywa puchowa pierzyna,
A ty, niczym badacz koła podbiegunowego,
Grzebiesz w szafie za drugą parą skarpet

 

I czapką uszanką; przeklinasz pod nosem biel,
Co tak perfidnie błyszczy za szybą i drwi.
Brak prądu i wody, a telefony milczą,
Jak schwytany zbój na przesłuchaniu.

 

Miasto milknie, zapada w zimowy sen,
A w środku nocy, gdy mróz puka do okien
I wiatr wyje: „jam zamieć stulecia!”
Z zimna i strachu chwytasz za kredki

 

I w rysunkowym bloku, przy świetle świecy,
Malujesz wymarzony, słoneczny, ciepły kraj,
Tak realny, że w łóżku przebierasz nogami,
Jakbyś biegł na boso po piaskach Sahary…

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...