11 godzin temu, Noxen napisał(a):Czy kiedyś poznam swoją iskierkę,
która podniesie mnie na duchu,
użyczy mi swej empatii,
i będzie patrzeć mymi oczami
na blask księżyca,
na taflę wody w stawie…
Powiedz mi, że tak będzie,
aby przynieść memu sercu ulgę.
No niestety, nikt Ci tego nie powie.
Mało tego, wizja miłości opisana w tym wierszu jest nierealna, jak z bajki dla grzecznych dziewczynek.
Ja bym powiedziała, że prawdziwa miłość jest jeszcze trudniejsza, niż fedrowanie urobku na grubie ;) (Jeśli są tu Ślązacy, to mam nadzieję, że mnie poprawią, jeśli coś źle napisałam).
Empatia i pełne zrozumienie w miłości to mit, jak również takie słodkie pokrewieństwo dusz. Raczej bym powiedziała, że to ciągłe obijanie się o siebie i obróbka jak kamieni łupanych.
I każde patrzy swoimi własnymi oczami na świat, no niestety, przez pryzmat własnych ograniczeń.
W miłości to jest bodajże najcięższe do przetrawienia.
Miłość nie ma leczyć z tęsknot młodzieńczej samotności. To jest najbardziej bolesne w życiu wyzwanie, choć oczywiście, piękne, ale w zupełnie inny sposób, niż opisujesz.
I całe szczęście, że na razie peelka musi na nią poczekać, bo na obecnym etapie rozwoju emocjonalnego, bardzo by się rozczarowała.