Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Gosława

Gosława

na tym zagonie gdzie jeszcze niedawno księże jałowiaki pasano stanął krzyż
proporc na dwa metry wystrugał zwinny Jaś
dopieszczając jezusową koronę tak aby kolce nie chropowaciały głowy Najwyższego

wciąż nie ma kaplicy w której schronienie znalazłyby płaczki i inne czarnogłowe lamentnice które nad dusz ludzkich poniewierką odmawiają pacierze
tak że nawet listopadowa zawiejka niestraszna

przywlókł się dziad na groby co by pojeść kapkę
i wypić okowity z durszlaka
toć to tryzny o ubłaganie za dusze czyśćcowe
baby poczyniły

Anno nie podnoś tego co spadło
niechaj zabiedzona istota zza świata weźnie se skibeczkę choćby i tego chleba co się pod kredens stoczył
a i kapusty nie trza deptać bo jeszcze ki licho na zgubę domostwa przybierzy

ojciec już dwa lata jak leży a jeszcze ni razu ognie nie zapłonęły na grobie
dziadyga łez żesności na pohybel złego uronić nie zdołał
idźże za wieś na górkę
idźże za wieś po zmroku

 

 

Gosława

Gosława

na tym zagonie gdzie jeszcze niedawno księże jałowiaki pasano stanął krzyż
proporc na dwa metry wystrugał zwinny Jaś
dopieszczając jezusową koronę tak aby kolce nie chropowaciały głowy Najwyższego

wciąż nie ma kaplicy w której schronienie znalazłyby płaczki i inne czarnogłowe lamentnice które nad dusz ludzkich poniewierką odmawiają pacierze
tak że nawet listopadowa zawiejka niestraszna

przywlókł się dziad na groby co by pojeść kapkę
i wypić okowity z durszlaka
toć to tryzny o ubłaganie za dusze czyśćcowe
baby poczyniły

Anno nie podnoś tego co spadło
niechaj zabiedzona istota zza świata weźnie se skibeczkę choćby i tego chleba co się pod kredens stoczył
a i kapusty nie trza deptać bo jeszcze ki licho na zgubę domostwa przybierzy

ojciec już dwa lata jak leży a jeszcze ni razu ognie nie zapłonęły na grobie
dziadyga łez żesności na pohybel złego uronić nie zdołał
idźże za wieś na górkę
idźże za wieś po zmroku



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie wiem, czy to życie, czy tylko sen śniący się samemu sobie przeze mnie jak przez organ pozbawiony nerwów. Nie jestem już śniącym. Jestem miejscem, w którym sen zapomniał wyjść na jaw. Może nigdy się nie obudziłem. Może przebudzenie też było snem, tylko o większej jasności, jak sterylna sala operacyjna w cudzym, wyczyszczonym wspomnieniu. Chodzę po dniach jak po miękkiej tkance, która ugina się, lecz nigdy nie pęka  jakby świat panicznie bał się mnie zranić, bo rana zmusiłaby go przyznać, że istnieję. A przecież jestem tylko światłem, które zbyt długo stało w jednym punkcie i wypaliło dziurę w nicości. To, co widzę, to nie rzeczywistość, lecz strup na tamtym świetle, którym byłem. Ludzie mówią do mnie, a ich głosy są jak dane wysyłane na serwer, który dawno przestał przyjmować hasła. Słowa wpadają do środka, nie znajdują adresata i osiadają we mnie jak kurz w opuszczonym szpitalu: jest prąd, jest aparatura, ale nie ma już żadnego pacjenta. Dotykam świata i on odpowiada dotykiem, jak dwaj nieznajomi w ciemności, którzy ściskają sobie dłonie tylko po to, żeby sprawdzić, czy obaj jeszcze nie umarli. Czas płynie, lecz jest rzeką bez wody. To tylko koryto, które pamięta nurt i codziennie udaje, że go czuje. Jestem opóźnieniem sygnału. Informacją o życiu, która dociera na miejsce wtedy, gdy miejsce przestało istnieć. Wszyscy widzą blask i mówią: „oto on”. A ja wiem, że źródło dawno zapadło się w siebie i tylko bezwładność prawdy podtrzymuje mój kształt. Nie jestem ani snem, ani jawą. Jestem błędem w kodzie źródłowym dnia. Resztą po dzieleniu bytu przez sens. Resztą, której byt nie potrafi zaokrąglić do żadnej pełnej osoby. Świat mnie nie koryguje, bo musiałby przyznać, że jego równanie od początku było domknięte na siłę. Oddala się coś i wiem, że to ja odchodzę ode mnie. Najgorzej jest wieczorem. Czuję wtedy, że moje „ja” leży gdzieś indziej, podłączone do aparatury, której nie widzę. A to, czym mówię i czym kocham, jest tylko znieczuleniem, które dostało pozwolenie na ruch. Boję się przebudzenia. Bo jeśli się obudzę, okaże się, że całe moje życie było tylko sekundą między dwoma uderzeniami serca, z których drugiego nie było w planach. Więc trwam. Półprzytomny. Półprawdziwy. Jak błąd, który stał się częścią systemu, bo jego usunięcie wymagałoby napisania świata od nowa.            
    • @viola arvensis rzec można nawet - Słowa Boże :) przy okazji, ciekawie o poście jest u proroka Zachariasza w 7 rozdziale - zachęcam ;)
    • @Mitylene bardzo mi się podoba , zwłaszcza ostatnie wersy . pozdrawiam. 
    • @Charismafilos święte słowa - wszak z Pisma Św. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...