dotyk słowa jak blask czuły
otwiera mi nową przestrzeń
zielone połacie pól zmrożone
w domu chłód
ogrzewam się
wesołą myślą
że kiedyś cię spotkam
Jak samotna brzoza
stoję na skraju lasu
błyszczę chłodną bielą
dotyk słowa jak blask czuły
otwiera mi nową przestrzeń
zielone połacie pól zmrożone
w domu chłód
ogrzewam się
wesołą myślą
że kiedyś cię spotkam
Jak samotna brzoza
stoję na skraju lasu
błyszczę chłodną bielą
dotyk słowa jak blask czuły
otwiera mi nową przestrzeń
zielone połacia pól zmrożone
w domu chłód
ogrzewam się
wesołą myślą
że kiedyś cię spotkam
Jak samotna brzoza
stoję na skraju lasu
błyszczę chłodną bielą
dotyk słowa jak blask czuły
otwiera mi nową przestrzeń
zielone połacia pól zmrożone
w domu chłód
ogrzewam się
wesołą myślą
że kiedyś cię spotkam
nadzieja to zużyte bezdźwięczne - jakoś to będzie
wyblakłe, zardzewiałe, nawet nie nudne
nie wiadomo po co - dziwne sny
no koorva, to się zdziwisz
walnie po umyśle
czarny kruk
wierzę w ciebie świecie bez burz
pozwól mi zetrzeć zapomnienia kurz
w bajecznym nastroju w pąkach dzikich róż
może to początek może koniec złudnych marzeń już
pomimo wszystko żyć się chce
zdziwienie zadziwić może cię