niestety z wiekiem ta sztuka staje się trudna , pomimo że mamy to wrodzone i jako dzieci otwarte wszystkie zmysły, ucisk społeczny i psełdo nauka sprawia że cieżko przestać myśleć a co się z tym wiąże coraz trudniej spać. a jeszcze jakieś niedorozwinięte ludzie grożą że cie zamkną, za samoleczenie lub brak pieniedzy i pracy.
Masz prawo do życia ale kup sobie wodę do picia.
Mam zaklęcie: Olewam to - taka reakcja organizmu
Tak jest, tak odcinam się szybko od głóbców
Szybciutko czuję ich, zanim o nich wiem
Krzyczy mi głowa, ostrzegając przed trądem
Nieczysty! Nieczysty! Nieczysty!
myślą w innych kategoriach, nie znają jak plami zła myśl
nieodpowiedzialnie używają słowa, znaczenie wodząc
na pokuszenie, na stracenie i trąd z tego, trąd jest z nich
bawią się w znawców dobrego z natury
nic to, niczego takiego Sekstus nie zobaczył
bawią się w znawców złego z natury
to też ułuda i mgły, ulicznych grajków
kłamców poetów, etyków-trądu świat
Co powiedziawszy, rozejrzał się wokoło. Najpierw spojrzał w lewo i za siebie, następnie w prawą stronę i za siebie raz jeszcze. Tak, jakby oczekiwał czyjegoś przybycia, względnie widział coś lub kogoś, co było - lub kto był - awidoczne bądź awidoczny dla oczu Mrocznego Lorda. Wspomniany prawie nie zwrócił na to uwagi, niemal zupełnie skoncentrowany na swojej złości z powodu straty miecza świetlnego. Powód irytującego dlań uśmiechu jego dawnego mistrza stał się dla Sitha zrozumiałym dopiero wtedy, gdy otaczającą ich przestrzeń naznaczyły swoim pojawieniem się - a tym samym swoją obecnością - postacie mistrzów Jedi, którzy wskutek intrygi, uknutej przez Darth'a Sidious'a, a zarazem wskutek jego własnej zdrady, stracili życie na początku wojny klonów. Chciał zadrwić, ale Moc, która przywróciła równowagę jego umysłowi, zamknęła mu usta poczuciem wstydu. Znacznie przewyższającego ten, kiedy został pokonany przez Obi-Wana na wulkanicznej Mustafar i kiedy leżał bezbronny, utraciwszy możliwość dalszej walki.
- A ci? - zastanowił się na widok trzech osób, które pojawiły się jako ostatnie - kilka chwil za mistrzem Yodą.
- To założyciel naszego zakonu - Obi-Wan skłonił się nisko przed Jezusem - i budowniczy naszej świątyni. Po czym dodał, zwracając Vaderowi energię kpiny:
- Czyżbyś go nie rozpoznał?
Dwie pozostałe postaci - kobieta i mężczyzna - zbliżyły się doń, trzymając się za dłonie. Zachowując całkowite swobodę i spokój zupełnie tak, jakby nic o nim wcześniej słyszały. Jakby emanujący odeń Mrok robił na nich żadne wrażenie ani wywarł jakikolwiek wpływ. Zupełnie tak, jakby go wcale nie czuły. Dopiero podszedłszy blisko, rozdzieliły się i obeszły go wkoło, ruszywszy w przeciwnych kierunkach.
- Darth Vader - blondynka w szatach Jedi ni to stwierdziła, ni zapytała.
- Zdrajca nad zdrajcami - dorzuciła, spojrzawszy na towarzysza. - Mężu?
- Żono - przybyły wraz z nią mężczyzna odwzajemnił równie spokojne spojrzenie.
- Pora ci na spotkanie z Mocą - emanacja Obi-Wana uśmiechnęła się po raz następny.
Kartuzy, 26. Lutego 2026