Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

                    

fabryka na pomału wypluwała naszych ojców

pluła jak co dzień na matki po piętnastej

ułożone w kolejkach po schabowy bez ości

 

gdy dotarliśmy na Syberię przy Wyspiańskiego

33 dywizjon bałwanów był już gotowy na śmierć

 

świat na Arenie składał się tylko z śniegu otoczonego

kamienicami; patrzyły obojętnie

gdy mróz obcinał nasze nogi do kolan

a dziecko z batonem w gębonierce

uciekało na krzywych sankach

 

zamrożony czas tykał powoli

kłuł płatkami śniegu w serce

 

śnieżki zabijały pierwszych towarzyszy z tornistrami pełnymi złości

wyślizgnąłem się z chodnika; krupa uratowała mi przedostanie na dziś życie

twój przeterminowany bilet na tramwaj zatrzymał krwawienie

 

wstałem a mróz dalej kleił ręce do hydrantu

miejskiego przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjnego

kurtka zaczęła przegrywać z lodowym piekłem

jesteś moim bohaterem – powiedziałaś wtedy

najdzielniejszym pośród bałwanów

chodź już stopimy się razem przy piecu

 

a wojna za nami trwała dalej

wciąż samotne bałwany walczyły

czekały na trochę ciepła

gdzieś się stopić

rozpłynąć

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Rafał Hille (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...