Ballada o Cyganach
Synowie ulicy spod łuny księżyca kloszardzi
Etos zdartych butów zza rogu biegła melodia
Miechem rozciągnięte drogi którymi stąpali
Czy grzały ich promienie czy obmyła ich słota
Ref
Hej już cyganie się tabunem przewalają
Przez miast brukowane wąskie ulice
I czarne jak węgle swe oczy mają
Sieją wkoło wiatr i zbierają ciszę
Tylko w tańcu się mieniły pstrokate cekiny
Niczym szkliste oczy które mogą zmienić świat
Jak gołębie okruchy rozsiane po bruku
Których nie chcesz mieć lecz chcesz je kraść