Rozłącza ciągle dźwięk dzwonka,
za długo się nie rozgadam.
Co tam, orzechy łupisz lub inne
wciąż o ogrodach
kwietniowych sadach.
Jeszcze za rękę, magnolia,
chłopiec z gitarą na plecach.
Z miniatur zamek tak jak był stary
fiołkowym runem
przy Lelewela.
Spokojne to, co umyka —
koci ślad muska parapet.
Brzask kwiatów w chmurkach, drzewa ćwierkanie
jakby czas statków
do dobrych planet.
***
zaopatrzeni
na dzień śniadaniowych płatków
w nowych sześć strun