Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

A wołanie tłumu, gdy trwogi miały swój ton,

Ja-przezroczysta, próżna, jak papierowy tron, co wiatr niesie w dal.

Miała, straciła, w płaczu nadziei obłed,

Bluźni ciernie, róży płatki obłędne, krwią zraniona w duszy.

 

Urodziwa, lecząca woda, w jej lustrze odbicie czyste,

Głosem spłoszyła, na wierzbie z głową wciąż wpatrzoną.

Żywicą krwawi, lecz pnie się ku niebu, kwitnie w ciszy,

Choć gwiazd nie dotknie, wciąż wyżej rośnie, ponad czas, ponad świat.

 

Korzenie nieszczęścia, płytkie, lecz silne jak kłącza tej wierzy,

Wśród wierzby rozwiewają smutek, jak jej łzy, jak jej śpiew, na szkle rysa

Wciąż się pnie, choć łamie ją wiatr, choć z serca wycieka żywica,

Nie dotknie gwiazd, lecz w swym wzroście nie ustanie, płacząca ta wierzba.

 

 

A cry of the crowd, when dread took its tone,

I-transparent, hollow, like a paper throne,

Carried by winds to the faraway vale.

She had it, she lost it, in hope’s wailing spell,

Cursing the thorns, the rose’s bewitched veil,

Bloodied in soul, in her anguish frail.

 

Graceful, healing water, her mirror’s clear gleam,

Her voice once startled, on the willow’s dream.

Bleeding with resin, yet climbing the skies,

Blooming in silence, though stars she won’t prize,

She reaches still higher, beyond worlds, beyond time.

 

Roots of misfortune, shallow yet strong,

Entwined like the willow’s mournful song.

Her sorrow’s dispersed, as her tears softly chime,

A crack in the glass, a fracture in rhyme.

Though broken by winds, her heart leaks resin,

Yet the weeping willow will rise, ever driven.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...