Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zachód słonia (znowu, bo być musi)


Rekomendowane odpowiedzi

Przedwiersze: ten jest stary, poprawiony, i nawet miał powodzenie jako coś więcej niż zabawa: czegoś podobnego nikt wcześniej nie zrobił, choć wtedym nie znał że to klamka była w nowych krain drzwi, a nie tylko pomysł na raz. We zwrotce ostatniej brakuje sylaby w pierwierszu: tako i ma być (dopisane: w wieczność można mieniać i doprawiać, i to również polem nowości niebyłej: text żywy, jam wcześniej tylko puchnący pisał i on również się mieniał, ale tu co innego błyska niebyłego... zmieniam zatem "zaszedł" na "zasiedział": niebywałe, to wyraża lepiej i niezwyczajnie)

 

 

Słoń zachodzi nad czasem za odległe kury,

Prawosławne purpurzą coś pierzaste chóry,

Na przechadzkę ktoś wyszedł ostatnią z biesami,

Nim koc czarny zapadnie znaczony gwoździami...

 

Ktoś się kładzie by rano wyruszył za niebem:

Światło zgasło w chałupie... co wiedziałem? – nie wiem...

Zatrzasnęły kielichy pszczołolubne światy,

Nóżek dostał zbudzony głaz pieśnią kudłaty;

 

Trawę wierszy spełniają miarowe czytania,

Szumieć drzwi zaprzestały czekam ich wezwania:

Znowu nikt się nie dzieje choć pogoda kota

Aby niktem i nigdem skoczyć przez odwrota...

 

Słoń zasiedział, grzbiet jeszcze widać nad gęstwiną;

Pora wracać na zamek, nie raczyć się winą,

Zasiąść krzesło w dziwności zrzucić kraty wierzchnie,

Snów zaczekać ćmy żadnej nim nad ranem pierzchnie...

 

(dodałem przecinki itp., bo składnia nie wszędzie od razu oczywista, a jednak ma znaczenie; przed słówkami co i tak zawsze mają przecinki, stawiać ich oczywiście nie wypada, chyba że nieporozumem grozi)

 

 

 

Edytowane przez Olgierd Jaksztas (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.


×
×
  • Dodaj nową pozycję...