Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Me serce płonie, dusza się rozpada
Gdzieś w odmętach dnia
Pochłaniając mnie

 

Jak dobrze to znam

 

Nie namawiaj mnie bym
Ujrzał słońce
Wiesz, że słabnę w jego promieniach

 

Daj mi powód bym robił
Co kocham
Bo zagubiony w niepewności
Gubię sens przyszłego dnia

 

Przeszyj mnie wzrokiem
Zobacz pustkę co mnie "wypełnia"
Jestem zwiastunem autodestrukcji

Apokalipsą co właśnie się spełnia

 

Kolejny raz wyjdziesz
Zapomnisz jak poprzednicy
Gardło ściśnięte emocjami
Przypomni mi, że strata
Przynosi największe cierpienie

 

Oceany słów
Podzieliły nas różnicą zdań
Dlatego znowu pośród sztormu
Obieram kurs ku
Brzegom samotności

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Berenika97 :)) Sceptyk jak kwas solny ;) Dzięki     
    • Na plaży było pusto i głucho  jak oko wykol. Fale oceanu płonęły, pomarańczowym ogniem  schowanej do połowy tarczy słońca. Mógłbym skoczyć w ten magiel żywiołów i odejść wreszcie  bez cienia winy, kary czy wspomnień. Zatopić wreszcie swój wrak w potędze posejdonowego królestwa. W oku cyklonu z którego nie wyjdę choć na krok.     Moje ślady są tak niewidoczne. Odciskają się ledwie  w zimnym i mokrym piasku. Nie to co blizny zadane przez ludzi i siebie. Skrwawione przeguby i ramiona. Rozbite, umysł i serce. Po kontakcie z naturą człowieka. Idę spokojnie ku spienionym falom. Mijam skruszałe  i zalane powodzią słonych łez, zamki na piasku. Kiedyś byłem ich budowniczym,  potem nadzorcą aż wreszcie obrońcą. Straciłem je wszystkie. Jeden po drugim. Teraz są tylko ruiną a zarazem żywym pomnikiem mojej klęski.     Marzyłem tylko o separacji od świata. A świat odpłacił mi wojną. Wygrał. Zamęczył jednostkę setką problemów, tysiącem spraw  i milionem bez ideowych rozmów. Zniszczyli mnie  i nawet nie usłyszałem słowa przepraszam. Bo jak można tak żyć? W mroku, nędzy, upadku. Depresji wszelkich inicjatyw. Pogrzebie witalności i pochwale marnej śmierci. Zostałem przez nią powołany. Nie do życia w zakłamanym stadzie.     Lubię plaże. Są jak ja. Dzikie i odseparowane. Samotne i ciche. Zalane, przypływem rozpaczy. Odkryte, odpływem racjonalności. Błąkam się jak okręt  pozbawiony zbawczego światła latarni.     Wchodzę czasami na klif, górujący nad zatoką Nocny wiatr,  popycha mnie  ciepłym objęciem ramienia ku przepaści. Na plaży iskrzą ogniki dusz. Życiowych rozbitków. Skacz i poczuj wolność. Jak my. Jak nam podobni.     Obiecuje im, że jutro skoczę  lecz dziś chcę wrócić do domu. Pić i pisać. Zmazać swój strach i ból. Otrzeć łzy bezwartościowym wierszem. Odwracam się i biegnę. Mgła powstała nad zatoką, unosi mnie w swych gęstych kłębach. Eskortując bezpiecznie  do samych drzwi.    
    • @KOBIETA   Piękna liryka!   Anomalia nigdy nie stanie się przełomem, jeśli druga strona pozostaje niezmienna. Można zmieniać dni na noce i noce na dni, ale jeśli ktoś nie chce połączyć dłoni - splot pozostanie tylko marzeniem. 
    • @MIROSŁAW C.   Od Golgoty przez obmywanie stóp po "policz do trzech" - jak droga przez mękę do zmartwychwstania. Piękna nadzieja ukryta w tym "nastąpi".
    • @wierszyki Rzeczywiście, chyba nawet na dworcu kolejowym, bo słychać jakiś stukot w wierszu... Fajnie napisałaś, dzięki, podoba mi się. Twoja szkalnka jest świetna.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...