Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

                                               W ramach wyjaśnień, wiersz dotyczy mitologii greckiej. 

 

Nieśmiertelna bogini 

do hor należąca,  

córo ojca bogów 

stworzyciela ludzi. 

 

Matka twa dzierży

róg obfitości, 

wiąże i karze 

surowości pełna. 

 

Panią sprawiedliwości jesteś, 

tak jak rodzicielka. 

Żyłaś wśród ludzi 

w złotym wieku. 

 

Trwałaś na miejscu 

mimo zmian na gorsze. 

Długo próbowałaś 

przetrzymać nieprawość. 

 

Nie zniosłaś żelaznej epoki. 

Pleniła się zdrada, 

podstęp za broń służył 

i przemoc powszechna. 

 

Kłamstwo jak prawda 

powszechnym się stało,

przeważyło szalę.

Zapadła decyzja. 

 

Opuściłaś ziemię, 

na rzecz niebnych szlaków. 

Na firmamencie masz miejsce

o Gwiezdna Panno.

Opublikowano (edytowane)

Corival... mitologiczna Kobietka... :)

Z tą materią u mnie na bakier, jakoś nigdy mnie nie fascynowała... dlatego, w sumie..

podziwiam Ciebie, że próbujesz opisywać to w swoich wierszach i czerpiesz z różnych...

jw. dużo analogii do dzisiejszych czasów i za to plusik.

Pozdrawiam.

 

Edytowane przez Nata_Kruk (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@ais No nie wiem, jeszcze by wymiotła z rozmachem i kogoś z nas by objęło ;) Wzajemnie pozdrawiam :)

 

@Nata_Kruk Dziękuję Nata, że mimo wszystko zdecydowałaś się zerknąć. Miło mi, że zauważyłaś moje wysiłki, by nawiązać jakoś do współczesności. Pozdrawiam serdecznie :)

@Sennek Dziękuję za wizytę i pozostawiony ślad. Pozdrawiam :)

@Rafael Marius Miło mi, że zajrzałeś i pozostawiłeś znak obecności. Pozdrawiam :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.. jakże nie zerknąć, lubię Twoją aktywność także wobec innych, tym bardziej miło mi, że mogę się gdzieś wpisać.

Nawiązałaś do współczesności i to właśnie spodobało mi się... :)

Dzięki za odzew.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszczym No dobrze, opis spory, ale o kim tu mowa? No i to jest raczej bon mot, nie fraszka.  Trochę się tu wymądrzam, ale to nie ze złośliwości. Po prostu staram się pomóc. Jeśli to kogoś wk... Wk... Denerwuje,  to zamilknę. ;) 
    • @Ernest Guzik żeby sobie to przypomnieć, wystarczy mniej chcieć:)
    • Salę balową opuszczały cudaczne pary – nieomal bliźnięta. Patrzyła jak wbiegają wbiegają po schodach i myślała: a więc to stąd a więc biorą się tam te wszystkie rzeźby, obłe i matowe…    Biła dziesiąta, gdy wszyscy zgromadzili się na tarasie. Na środku, przybrana w turkusy i korale, stała kobieta w średnim wieku. Mąż otaczał ją ramieniem, a ona jedną dłonią gładziła krągłość brzucha. Tłumaczyła zasady gry, choć nie było tu osoby, który ich nie znała. Niekiedy spoglądała w stronę córki, ale Babette nie chwytała tych spojrzeń; wraz zresztą gości rozglądała się za kopułami. Szklane te cacka nietrudno było dojrzeć – odbijały byle światło.     Nowa gospodyni szepnęła coś do męża; ten przywołał lokaja w upudrowanej peruce.    Tłum drgnął, gdy wystrzelono racę.     W gęstwie ogrodu mignęły jej pióra z czyjegoś kapelusza. Wcześniej biel rękawiczki. I choć podejrzenia gości były zupełnie naturalne i do przewidzenia, świadomość, że jest śledzona, była nieznośna.     Z wypiekami na twarzy odkryła wszystkie dziesięć kopuł w pobliżu fontanny. Miała teraz dziesięć metalowych monet. Ułożyła je na liściu parzeplinu; i wystarczyło już tylko przechylić liść, ażeby z dźwięcznym – „plusk!” – wpadły do wody.     Kolejna godziny upłynęła jej na podobnych figlach. Spróbowawszy żonglerki, zyskała niemały podziw dla klaunów…    Przed dom wróciła o północy. Pzyjęła od lokaja kieliszek słabego wina i spojrzała na siedzących przy okrągłych białych stoliczkach goście. Spytajcie, dlaczego się poddali – a odpowiedzą wam, że gra po prostu się im znudziła.    Pod drzewem siedział zmizerniały chłopak. W padającym przez liście blasku księżyca oglądał szklaną kopułę. Usta miał rozchylone, żałosny wyraz jego twarzy nabrał szlachetności. Można by podbiec i go pocałować, a on wierzyłby, że oto całuje księżniczkę z pałacu krytego właśnie takim szkłem, które właśnie tak załamuje światło…     Babette kątem oka dostrzegła jakiś ruch. Środkiem trawnika szedł starzec. Mleczne włosy leżały miękko na czaszce. Szedł wolno, ze wzrokiem wbitym w jeden punkt.    Tam, gdzie kończył się trawnik i rozciągały się krzewy hortensji, rosło drzewo z rozrzuconymi na ziemi korzeniami. We wgłębieniach zbierała się woda.    W jednym z takich gniazdek była szklana kopułka.    Babette wcisnęła lokajowi kieliszek. Biegła, a serce dzwoniło jej w uszach; słyszała jak tupią te posypane pełowym proszkiem raciczki, tak niedawno gotowe ją rozkopać!    Minęła starca i dotarła do korzeni drzewa.    Kopułka była zimna w dotyku. Babette uniosła ją i odkryła srebrną monetę.    Na chwilę wszystko ucichło – tylko chłopiec śmiał się z czegoś pod drzewem - a był to śmiech dźwięczny i głośny, śmiech tylko dla śmiechu!              
    • @Alicja_Wysocka sentymentalny
    • Mew orce! I bodaj, Ado, biec rowem
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...