Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gdzieś
Pomiędzy trwoga 
A bezpieczeństwem 
Żyje sobie człowiek 
Taki zwykły mały człowiek
Co go spotkać można w tramwaju
I myśli 
Rozmyśla 
Szuka czegoś więcej 
Pomiędzy trwoga 
A bezpieczeństwem 
Idzie przez życie 
Można powiedzieć nawet ze biegnie 
Do celu
Tak mu się wydaje
I skacze przez przeszkody
I wpycha ten kamień na górę 
Ktoś się z niego śmieje 
Ale nie przeszkadza mu to
Jest uparty jak osioł 
Może nawet i jest osłem 
Tak go ktoś kiedyś nazwał 
Ale nie przeszkadza mu to 
Pomiędzy trwoga 
A bezpieczeństwem 
Płynie dalej swym nurtem 
Zakasuje rękawy 
Widzi przed sobą 
Upragnione miasto 
Gdzie wszyscy śpiewają 
I piją wino 
Muzykę słychać wszędzie 
On swoją piesn 
Ma wyryta w sercu 
Tak mocno ze czasami nie pozwala mu to oddychać 
Pełnią powietrza mroźnego 
Przenikającego dusze i ciało 
Ale 
Pomiędzy trwoga 
A bezpieczeństwem 
Jest bohaterem 
Jest bohaterem dnia codziennego 
Kiedyś gdy spojrzą na jego grób 
Pomyślą 
Warto było 
Warto było znać 
Tego małego człowieka 
Człowieka którego można spotkać w tramwaju 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • nie chcę już być poetą wolę stać się zwykłym prostym robotnikiem który składa deski cegły kamienie w dom dla ciebie z ogrodem gdzie zima nigdy nie zagląda pełnym magicznych kwiatów młodziutkiego piękna   pragnę poczuć takie zmęczenie które wbija w ziemię ból w ramionach dojrzewający bryłami skał wiedzieć, że to ma głęboki sens i nie mieć już siły na żadną niedorzeczność   odejść rano po nocy przespanej bez jednego słowa zanim otworzysz drzwi i zachwycisz się konstrukcją czystą i jasną której jeszcze nikt nie zadeptał buciorami gdzie pod dostatkiem tlenu przestrzeni dziennego światła   pisanie wierszy i wieszanie obrazów na ścianach pozostawię tobie
    • O, smutku srebrny, co jak anioł blady Stoisz nad łożem, gdzie się sen dopala, Czy to już koniec? Czy to duchów rady Niosą mnie z wichrem, co glob ten obala? Patrzę w dół ciemny – tam, gdzie stepy sine, Gdzie piołun gorzki łzy sieroce pije. Tam zostawiłem serce i godzinę, I harfę, która wiatrem w pustce wyje. Ciało to tylko łachman jest podarty, Gliniana czara, co pęka w nicości! Lecz duch królewski, szeroki, otwarty, Wzlatuje piorunem do boskiej jasności. Nie płaczcie po mnie, gdy zgasną powieki, Bo ja nie umrę – ja się zmienię w dźwięk! Popłynę w chmury, w błękity dalekie, By Polsce przynieść nie żałobę – lecz lęk Dla tych, co myśleli, że naród w grobie! Ja, upiór jasny, wrócę w błyskawicy! I stanę przy każdej płaczącej osobie, Jako ten ogień, co płonie w gromnicy. Lecz teraz lecę... skrzydła mam z płomienia, Zostawiam ziemię, ten czerep dymiący. Wchodzę w drabinę wielkiego Przemienia, Smutny – lecz wieczny. Cichy – lecz grzmiący.
    • @tie-break łyżeczki po prostu leżą obok siebie :)
    • @Berenika97 czytam, udając że nie przeczytałem dodanego kontekstu, tak ciekawiej. Trochę skojarzyło mi się z dyskursem postrzegania, odmiennością serca i umysłu - "... a ludzie mówią i mówią uczenie, że to nie łzy są, ale że kamienie i że nikt na nie nie czeka...". Dodaję plusa za formę i rymy i czekam na więcej. Gustuję i pozdrawiam!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Spojrzenie transcendentne wykraczajace poza granice. Świetna puenta. Pozdrawiam.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...