Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Tekst jeno satyryczny!

 

 

Bałwanek Bitóś, w imieniu zastosował ó zamknięte. I chwała mu za to! Po cóż ma być otwarte na jakieś inne badziewne śmieci, skoro kryje w sobie jedyne właściwe prawdy, upchane niczym prawe śledzie, w błyszczącej przykładem, puszce. W miejscu miotły, tkwi czysty kijek, o przekroju idealnego koła, a zamiast marchewkowego nosa, wystaje→ czerwona pogardliwka, super 500 plus turbo.

 

Gdy tylko Bitóś widzi jakieś niewłaściwe bałfany – ze zwykłymi miotłami i czerwoną zwykłą marchwią – pogardliwką pogardliwie chrząka. A one wesołkują z niego pobłażliwie, wszystkimi trzema kulami. No jak mogą. Lumpy jedne. Bitóś to nie byle co. To jest ktoś. Ulepiony w jedną słuszną kulę, bielszą od dziewiczego śniegu, z symbolem słońca na śnieżnej piersi, robi wrażenie, jak nie wiadomo co!

 

Pewnego razu, los postawił na jego drodze, rozpalony koksownik. Aż drzewce drgnęło, chociaż opieszale. W nim też drgnęła chęć naprowadzenia durnych bałfanuw, na właściwą ścieżkę, ostatecznie.

 

Postanawia, że im pokaże, gdzie taki chłam, tarzający się w brudnym, obesranym śniegu, zimuje.

Właściwą kaczką dziennikarską, zagaduje słodko do koksownika. Temu już dawno żar na blachę padł, więc na propozycje przystaje.

 

Bałwanek Bitóś, wbrew pozorom, w mięśniach śnieżnych jest mocarny. Czy wewnątrz czubka swojej postury, w czym innym też, nie wiadomo. Wiadomo jednak, iż pogardliwka sprawia, że wyrastają mu dwie prawe ręce, o lodowatych szponach.

 

Przeto podnosi gorący koksownik, aż zasyczało ostrzegawczo, na osmalonym drągu. Lecz chwilę przedtem, rzeźbi w lodzie surmy bojowe. Lub tak mu się jeno wydaje, kiedy to podziwia swój nieskazitelny kunszt.

 

Po chwili zaczyna misję roztopieńczą, by roztopić niewłaściwe bałfany tójkulne, inne niż on. Pomimo, że jest ulepiony z lepszego, odporniejszego śniegu, to jednak ubywa go wodniście. On jednak, trąbiąc siarczyście, ma gorączkę umysłu i skwierczący zad, w rzyci i nie zauważa tego drobnego, lecz jakże ważnego, cieknącego szczegółu. Ma tylko jedno w czymś, na kształt głowy, obok zamrożonej empatii i takich różnych, tego tam. I oczywiści jeden cel. Dodatkowo, pogardliwka jest nieustająca w pomocy terapeutyczno – wzmacniającej, wiadomo co!

  

*

  

–– Ej. Zobacz. Jakieś bajoro na swoich bulgotkach, piecyk zimny i wygasły nam podrzuciło. Jesteśmy bardziej bezpieczni.

–– O tak. Bo szło na upały.

–– Nawet nie mamy komu podziękować, za organizację korzystnego dla nas transportu.

–– A gdzie nasz kabaret Bitóś?

–– Właśnie. To nie ładnie tak się zapodziać? Kolorowe śnieżynki nie ma komu rozbawiać

–– I kto nas fajnie nazwie: bałfany.

–– Spójrzcie!

–– Gdzie?

–– No tam. Z kałuży coś wystaje.

–– Marchewka?

–– Hmm… jakaś taka... niemarchewkowa. Badziewna!

–– Normalnie, chłam jakiś!

–– Dupa mokra sopla, z tym!

Edytowane przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      o niczym innym nie myślałem fakt że nie bekon ale szynka a szynka z - o fo pax małe nie kuśmy myślą samotnika :)))
    • @Poet Ka dziękuję za tak interesujące podsumowanie wiersza.  @Proszalny ten czas przedstawiony w wierszu jest właśnie chwilą zawieszenia pomiędzy światami. To czas, którego nie da się wręcz opisać ani uchwycić słowami. Podoba mi się ta wizja polnych maków:) W takiej krainie czuje się wolność i szczęście...
    • @Rafael Marius u mnie zawsze zielono, choćby i w tle tylko, ale jednak :)  A u Ciebie? @Myszolak bardzo się cieszę.  Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 dziękuję Ci bardzo, potrafisz napisać coś czego ja bym nie ujęła w taki sposób, bo wolę się ukryć w metaforach. Prawda bywa trudna i do tego tak bardzo skomplikowana.  Pozdrawiam serdecznie
    • miałem dwadzieścia lat a moja miłość dziewiętnaście pojawił się ten trzeci na imię daliśmy mu Dawid jest pięknym człowiekiem     Kamilu jesteś herosem słowa. Trzy wiersze w jeden wieczór. I to bez stypendium.  Pozdrawiam serdecznie.    
    • Nasz przedział sypialny ma dwa miejsca leżące. Na jednym ja, na drugim kot. Pomiędzy nami atlas gwiaździstego nieba – nikomu już niepotrzebny w dalszej podróży. Na pokładzie panuje cisza, ale niech to nie zmyli. Dom jak lustro odbija nastroje. Wystarczy się wsłuchać. Pokładowy czas na chwilę przerywa swój bieg i bije dziesiątą.   Nikt z nas nie wie, w jakim miejscu się znajdujemy. Już dawno pomyliliśmy kurs i zamiast uparcie wracać na główne szlaki, krążymy w próżni. Nie ma potrzeby nazywać mijanych planet. Dopóki układają się w spokojne wieczory, nie ma potrzeby niczego zmieniać. Kubek ciepłej herbaty. Za oknami polarna noc odciska na śniegu ślady stóp zwierząt.   Kto nie chciałby zostawić wszystkiego za sobą? Narodzić się na nowo i mieć możliwość wyboru z bagażu doświadczeń rzeczy, które wydają się interesujące. Mam tutaj książki – zbyt wiele książek, by próbować je czytać. Mam także miłość, którą noszę w sobie jak światło potrzebne do życia. Jest moją nawigacyjną boją. Chyba jedyną, innej nie miałem.     grafika: mój dom

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...