Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Ifigenia w Taurydzie

Płacze

Nad klęską swego ludu.

 

Twarz jej, zorana łzami

Przypomina maskę

Pośmiertną.

 

Stoi bezradnie

Na zgliszczach

Tego niegdysiejszego świata.

 

Tam gdzieś, hen-daleko lub tuż-obok

Palą się ciała jej sióstr i braci -

Ona może tylko patrzeć.

 

Dym ze spalonych Hellenów

Cuchnie jednak nie mniej niż

Dym ze spalonych barbarzyńców.

Warszawa, 29 VII 2022

 

 

 

Edytowane przez michal1975-a (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • spójrz kochany pojaśniało w stodole w takt walczyka wiruje dziewczyna wraz z nią chłopak przez życie z mozołem krok w krok przed nią to za nią w wiecznym wirze spraw niezałatwionych tam jest podskok jej wyskok i powrót coraz trudniej podźwignąć się z kolan tu są dzieci i pole i żona ta kochana i upragniona co powoli pcha całą niedolę jest też burek i krowy i kury wszechobecna udręka i marazm trochę wódki i garstka goryczy potem pętla na szyi i... dramat? tam w oddali dopala się niebo srebrnosinym miesiącem okute teraz walczyk zabierze precz smutki na tę swojską znajomą mi nutę      
    • Wszystko trafne, choć to najważniejsze...,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      nie wiem, czy się podpisuję... Ale na pewno skłoniło do przemyśleń. Pozdrawiam  
    • @Rafael Marius ludzie mordują, też się rozbierają, też chodziłam tak nago po śniegu:) i się w nim kopałam, nie zarobiłam  nic:)
    • Z wysiłkiem księgę pod połą płaszcza trzymałem By przed niepożądanym zasłonić ją wzrokiem; Przez przystani stare uliczki przemykałem Z rozedrganym spojrzeniem i nerwowym krokiem.   Matowe okna, skryte wśród cegieł odartych Zerkały podejrzliwie jak gna mnie potrzeba. Na myśl o tym co kryją, czułem nieprzeparty Zew zbawczego widoku błękitnego nieba.   Nikt nie widział jak wziąłem tę rzecz, a mimo to,  Echo tego śmiechu w mej głowie wciąż krążyło, Mogłem tylko zgadywać z jak ciemnych światów zło  Czaiło się w tomiszczu, które mnie skusiło. Każdy krok cięższy - mury jednakie i mroczne -  A w dali za mną człapały stopy niewidoczne.    I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet nr. 2. Teraz widać, że to poemat w odcinkach w formie sonetów. Jeszcze niedawno nie wiedziałem, że Lovecraft był też poetą, a co dopiero że takim...):   I held the book beneath my coat, at pains To hide the thing from sight in such a place; Hurrying through the ancient harbor lanes With often-turning head and nervous pace.   Dull, furtive windows in old tottering brick Peered at me oddly as I hastened by, And thinking what they sheltered, I grew sick For a redeeming glimpse of clean blue sky.   No one had seen me take the thing—but still A blank laugh echoed in my whirling head, And I could guess what nighted worlds of ill Lurked in that volume I had coveted. The way grew strange—the walls alike and madding— And far behind me, unseen feet were padding.
    • @hollow manSuper ! Dopisz część trzecią...Tatuś Pozdrawiam:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...