Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Wasze szklanki zapełnię setami,
pióra jakie porwała kałamarzem;
burza dzisiaj błyska nad źrenice,
oczami tleje szarym ściemnienie,
ogniem poszerzony bez okulisty
wzrok - jako bezmyślny architekt, 
uchyli rąbka tajemnicy twojej łzie

 

/ I never gave him access to body and soul
Today! Showed  me something.
I have a third chance and
right now! I am saying:
I began to believe in him, 
where the faith has been abandoned
was hiding me /

 

krótkim kalendarium moich wiosen


wiosna 0 -1:
Przyszedłem wtedy na narodziny.
Grupa krwi -  B Rh+
zero chorób!
Zastanawiałem się, dlaczego dzisiaj? jestem indywidualistą
i przepełniony ( kiedyś ) egocentryzmem, łączę swój optymizm nauką o człowieku , jaka kiedyś była mitem!


wiosna ósma - pierwsza śmierć kliniczna;
kiedy wyciągnięto mnie z fontanny ( zanim to
nastąpiło, łowiłem sitkiem rybki, np. welonkę
wrzuciłem obok innych, do słoika z wodą)
, potem bałem się kąpać - raz tylko, z karpiem byłem w wannie, z pianą, Nocą Wielkanocną 

 

wiosna dziesiąta - pielgrzymka w Częstochowie, i 
Jan Paweł Drugi ( Karol Wojtyła ) na tle hałasu tłumu - 
klaszczący mu za przybycie; siedziałem wtedy
na gałęzi drzewa, która nagle złamała się, dosłownie parę metrów przed jadącym papieskim BMW...
Wyszedł z samochodu, i podniosł mnie, by nadać 
swoją dłonią namaszczenie krzyża na moim czole.

 

wiosna trzynasta -  śmierć mojego ojca o godzinie piątej rano. Leżał, podpięty kroplówką zwisającą z żyrandola.
Zanim wyzionął ducha, powiedział mi ostatnie słowa:
Sebastian idź na księdza,
potem położyłem tylko dwie monety dwudziesto-złotowe
 z napisem "Pierwszy Polak w kosmosie,, - czy jakoś tak, 
i nazwa interkosmos.

/ Lećmy do wieku dorosłego, ok?
20 - ścia parę lat poza granicą mojego Państwa, z czego prawie 18 - ście było w Niderlandach - nie wiem ? gdzie wrócę. Na froncie odnajdę się, na pewno! /

 

wiosna 42 - ga : śmierć mojej matki, datą zgonu nieznana; 
po przyjeździe do Częstochowy musiałem udowodnić, że jestem jej synem. Ostatecznie, po paru tygodniach prokuratura powiedziała, że będę mógł ją pochować .
Oficjalnie pogrzeb odbył się, w dniu moich urodzin - czyli 31 grudnia 2019; 
nieoficjalny pogrzeb ostatniej kosteczki, jaką w mieszkaniu widziałem ostatnio na fotelu ( bo, potem została spreparowana w procesie metalurgicznym, w ogień ) , zabrałem wraz z listem pożegnalnym dla mnie, w którym poprosiła, bym wysypał prochy w morze.
Odziedziczyłem ciężar atramentu jakiego nie chciałem. Dzisiaj, muszę nosić to brzemię !

 

wiosna obecna:

prawie trzy miesiące na Ukrainie - kolejna śmierć kliniczna; tym razem, zobaczyłem co tam jest,  i kto i co?, przemówił ( li ) do mnie. 

I teraz, moi drodzy, powiedzcie mi, czy to zrządzenie losu sprawiło, że dzisiaj piszę? 
że.... po raz trzeci żyję?
Mam już czyste sumienie! 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To nie jest proste do skonfirmowania; okoliczności pragną, byś był(a) osiągalny(a)  prawdą w sferze nieuzależnienia, względem jakiej, i tak jesteśmy poddawani...Podlegamy jej!

 

Dziękuję za zajrzenie!

Pozdrowienia dla ciebie

 

 

Opublikowano

"Odziedziczyłem ciężar atramentu jakiego nie chciałem. Dzisiaj, muszę nosić to brzemię ! " To nie brzemię - to dar wzbogacony przeżyciami. Choć tragedii życiowych jest wiele, ale nie każdy dotknięty nimi - pisze. Oryginalna, ciekawa konstrukcja tekstu! Gratuluję weny!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dziękuję za twoje słowa; tak! To moje przeżycia -lekko parafrazując twoją wypowiedź pod treścią dopowiem, co myślę o darze.

Zacznę od tego, że jesteśmy tu po to, by dzielić się naszymi doznaniami, wiedzą, itp.

Nie wszyscy kręcą kółka na czole, by poznać szósty zmysł. On istnieje! 

Za pomocą polisensorycznej nauki (ćwiczeń, praktyki  ) , o naszą intuicję poszerzamy wyobrażenie (a),przez szczegółowe doznania -  obrazem, węchęm, słuchem itd... W to wszystko, większą miarą angażują się - tylko zmysły. 

Pozdrowienia dla ciebie, i dziękuję, jeszcze raz

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Intuicyinie wyczuwam, że musi istnieć łydka z przyprawioną gębą. Ale to na ogólnym poziomie - bez dowodów w wierszu (to zresztą byłoby ryzykowne) ani komentarzach (ufff... chyba wybrnąłem) :)
    • Mróz robi ultramarynowy widok Moje oczy próbują przywyknąć Danuś jutro Cię zobaczę Czym jesteś? Jesteś  tą samą Tożsamą ze źródłem które znam Miło oddalać latami przyjaciół Sprawdzian tożsamości  Jest ekscytujący Nie wiesz Ty nic jak płacze zazdrość Oj Danuś  Lubić mnie i  kochać go? Niespożyta moja złość    
    • @Berenika97 poruszająca głębią poezja. Piękna ta Twoja wrażliwość Bereniko.  Takie utwory pragnie się czytać czytać po stokroć. Uklony!
    • @Mitylene Dziękuję i myślę podobnie…gdy skrzypi parkiet a dusza „ prosi do tańca” nie odmawiam-:)-:)Serdeczności @Waldemar_Talar_Talar Bardzo mi miło Waldemarze.Dziękuję @Berenika97 ….i dalej idzie-:) @Berenika97 -:) a jutro dalszy ciąg z moją ciszą na pierwszym planie…zapraszam Bereniko serdecznie
    • O Tobie pisać jest trudno lecz skoro przyszło natchnienie najpierw pomyślę na brudno by mieć na słowa baczenie. Trudno jest pisać o Tobie bo bywasz snem, bywasz jawą rozpieszczasz mą wyobraźnię pobudzasz jak dobrą kawą. Dostrzegasz wszystkie szczegóły drobiazgi, których tysiące rozświetlasz noce jak księżyc ogrzewasz jak latem słońce. Choć Cię tu nie ma, to jednak przypływasz z moim westchnieniem wpisany w przestworza duszy swym niebanalnym imieniem. Zdejmujesz ze mnie smuteczki i przygnębienie oddalasz uparty w swojej dobroci rozczulasz mnie i rozpalasz. Twe oczy - błękity chabrów przychylić chciałyby nieba i serce na dłoni mi dajesz jak gdyby kawałek chleba. A ja w swym skarbcu zamknięta i murem obwarowana bywam Twym słowem przejęta czuję się ważna, lubiana. Czasem nadziwić się trudno jak jesteś do mnie podobny samotnik co czuje mocniej duchowych wskazówek głodny. I zwykle stronisz od ludzi spokojne życie Cię cieszy patrzysz z niemałą pogardą jak świat donikąd się śpieszy. Z Bogiem rozmawiasz odważnie a ON jest dla Ciebie łaskawy rozbudowane masz wnętrze i życia jesteś ciekawy. Nocami wpatrujesz się w gwiazdy rozmyślasz nad sobą i życiem zasypiasz skulony jak dziecko a we mnie - Twe serca bicie. Poza tym to lubisz kwiaty naturę i leśne wędrówki odżywiasz się mądrze i zdrowo nie skrzywdziłbyś nawet mrówki. Porządek lubisz najbardziej czystość, przejrzyste plany i wodę przegotowaną i życie bez zbędnej dramy. Kożuszek z mleka wyjadasz ogórka obierasz ze skórki i z byle kim się nie zadasz lubisz kamyki i sznurki. Natura Cię inspiruje rozrzewnia zwierząt cierpienie choć twardo stąpasz po ziemi poezją robisz wrażenie. Prześwietlasz jak nikt na świecie, Twa wyobraźnia rozkoszą najszczerszym śmiechem zarażasz aż żale i smęty się płoszą. I mogłabym pisać dzień cały i jeszcze przez nocy połowę bo pełna Twych jestem metafor i pełną mam Ciebie głowę. I w sumie nie jest tak trudno jakby się wydawało i było by raczej smutno gdyby się wierszem nie dało. Bo jesteś prawdziwą skałą plasterkiem na moją duszę chętnie o Ciebie się oprę łzy na ramieniu osuszę. Więc zostań choćby daleko a może blisko, któż powie? Bo Tyś nieziemskie zjawisko - o tym też kiedyś opowiem...   Dedykowane - dla R.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...