Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

By Sergei Yesenin
Przez Siergiusza Jesienina

 

I`m tired of my native land
In longing for expance of clover.
I`ll leave my cabin in the end,
I`ll go to be a thief and hobo!

 

Ustał ja żyć w rodnom kraju
W toskie po griećniewym prostoram,
Pokinu chiżinu moju,
Ujdu brodiagoju i worom.

 

Mam dość życia w mojej ojczyźnie
W tęsknocie za gryczanymi przestrzeniami,
Zostawę moją chatę
Odejdę jako włóczęga i złodziej.

 

I`ll follow the white curls of day
To look for my new humble shelter.
My bosom friend will keen his blade 
For me and hide it in his bootleg`s leather.

 

Pojdu po biełym kudriam dnia
Iskać  ubogoje żiliszcze.
I drug lubimyj na mienia
Natocic noż za goleniszcze.

 

Pójdę po białych lokach dnia
Szukać  ubogiego mieszkania.
I mój ukochany przyjaciel przeciw mnie
Naostrzę nóż za cholewą.

 

A yellow road is entwined
With Spring and sunlight in a meadow.
The one whose name is at my heart
Will banish me from her home`s threshold.

 

Wiesnoj i sołncem na ługu
Obwita żołtaja doroga,
I ta, ćjo imia bieriegu,
Mienia progonic ot poroga.

 

Przez wiosną i słońce na łące
Spleciona żółta droga.
I ta, której imię pilnuję,
Odpędzi mnie od progu.

 

At the return where I belong
I`ll be consoled by a strange gladness.
At a green night, before my home, 
I`ll hang myself from  my sleeve`s tether.

 

I wnow' wiernusia w otcij dom,
Ciużoju radosćju utieszuś.
W zelonyj wiecier pod oknom
Na rukawie swojom powieszuś.

 

I znów wrócę do domu ojczystego,
Pocieszy mnie cudza radość,
W zielony wieczór pod oknem
Powieszę się na rękawie.

 

The hoary willows near the fence
Will bend their heads a little gentler
They`ll bury me when I go hence,
Unwashed, to dogs` dirge-like baying.

 

Siedyje wierby u pletnia
Nieżnieje gołowy nakłoniac.
I nieobmytogo mienia
Pod łaj sobacij pochoroniac.

 

Wierzby siwy przy płocie
Tuż poniżej pochylą głowy.
I nieumytego mnie
Pochowają  przy ujadanie psów.

 

New moon will float o`er the lakes
While dropping oars on their surface.
And Russia will forever stay
To dance and sob next to the fences.

 

A miesiąc budiec plyć i plyć,
Roniaja wiosła  po ozioram...
I Ruś wsio tak że budiec żyć,
Plasać i płakać u zabora.

 

A księżyc będzie pływał i pływał,
Upuszczając wiosła przez jeziora...
A Rosja nadal będzie żyła,
Będzie tańcziła  i płakała   blisko płotu.

<1915>

 

 

The poem by Sergei Yesenin recited by the Russian theatre and film star Sergei Bezrukov.

Wiersz przez Siergiusza Jesienina recytuje rosyjska gwiazda teatralna i filmowa Siergiej Biezrukow

 

References to my other posts dedicated to Sergei Yesenin  

Odniesienia do innych moich postów poświęconych Siergiejowi Jesieninowi:

 

 

 

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Andrew Alexandre Owie

A suspiciously accurate translation, not deprived of some artistic merits. Przekład podejrzanie dokładny, niepozbawiony niektórych wałorów artystycznych.

 

Actor Bezrukov recites this poem inimitably.  Aktor Biezrukow recytuje ten wiersz niepowtarzalnie.

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Excellent, but frightful poem. An extended metaphor. Unexpected colours! And a tone-painting. Life-assertingness thru pessimism, beauty thru ugliness, and a final victory of the boundless, but sad optimism. That poet must have had a superb, unique biochemistry of his brain! Not a madman, but a genius! 

 

Znakomity, ale straszny wiersz. Rozszerzona metafora. Niespodziewane kolory! I malowanie tonalne. Asertywność życia przez pesymizm, piękno przez brzydotę i ostateczne zwycięstwo bezgranicznego, ale smutnego optymizmu. Ten poeta musiał mieć wspaniałą, niepowtarzalną biochemię swojego mózgu! To nie wariat, tylko geniusz.

 

 

A propos, the lyrical character of the poem uses the Future Tense. He dreams a dream, it`s just his intentions, assumption, his mental experiment. He comes to the conclusion that whatever he would`ve done everything will be fine with mother Russia. It`ll remain in her element like the Nature or an organism, permanent and true to itself in its self-development. A futuristic poem on fantasy which`s real, but never comes true! Or maybe even sci-fi!

 

A propos, Bohater liryczny  wiersza wykorzystuje czas przyszły. To tylko jego marzenie, sen, tylko intencje, założenie, jego umysłowy eksperyment. Dochodzi do wniosku, że cokolwiek by zrobił, wszystko będzie dobrze z matką Rosją. Pozostanie w swoim żywiole jak Natura czy organizm, trwały i wierny sobie w swoim samorozwoju. Futurystyczny poemat o fantazji, która jest prawdziwa, ale nigdy się nie spełnia! A może nawet science fiction!

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

That "singer of wooden Russia", Russian village and peasants liked to be jocularly referred to as "Serge Duncan", it was the family name of his wife, the world-famous American ballerina Isadora Duncan. Trebly Russian, he, nevertheless, was a literary grandson of Baudelaire. All Russian poets of the first two decades of the 20 c. were more or less "French", and Yesenin wasn't an exclusion.

 

 

Ten "śpiewak drewnianej Rosji", rosyjskiej wsi i chłopów lubił być żartobliwie zwracany się jako "Serge Duncan", było to nazwisko rodowe jego żony, światowej sławy amerykańskiej baletnicy Isadory Duncan. Potrójnie rosyjski, był jednak literackim wnukiem Baudelaire'a. Wszyscy rosyjscy poeci pierwszych dwóch dekad XX wieku. były mniej więcej "francuskie", a Jesienin nie był wykluczeniem.

 

 

Akhmatova refused to consider Sergei Yesenin a good poet. She loved to remember his first visit when wearing the Russian national dress he modestly sat on the edge of his chair and humbly thanked her in French: "Merci, merci, merci!" 

 

Achmatowa odmówiła uznania Siergieja Jesienina za dobrego poetę. Uwielbiała wspominać jego pierwszą wizytę, kiedy ubrany w rosyjski strój narodowy siadał skromnie na skraju krzesła i pokornie dziękował jej po francusku: "Merci, merci, merci!"

 

As to Marina Tsvetayeva, she wrote to Vladimir Mayakovsky that poem "Granada" by Mikhail Svetlov was better than all poems by Sergei Yesenin. She asked never to tell Yesenin about it to spare his feelings. Of course, she was wrong. It was an obvious and even disreputable exaggeration. Though being a prominent poet Svetlov has been a decreasing quantity in comparison with Sergei Yesenin as a poet.

 

Jeśli chodzi o Marinę Cwietajewą, napisała do Władimira Majakowskiego, że wiersz "Granada" przez Michaiła Swietłowa jest lepszy niż wszystkie wiersze Siergieja Jesienina. Poprosiła, aby nigdy nie mówił o tym Jesieninowi, aby oszczędzić jego uczuć. Oczywiście się myliła. To była oczywista, a nawet niechlubna przesada. Wybitny poeta Swietłow jest coraz mniejsze w porównaniu z Siergiejem Jesieninem jako poetą.

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

His poetry is simple and sophisticated at the same time. And very sincere, true to life, quite natural ... that farmers` son was very educated. He`d got the widest thesaurus. He felt the word and knew it as a scholar or philologist, though he never belonged to the academic circles.

 

Jego poezja jest jednocześnie prosta i wyrafinowana. I bardzo szczera, wiera życiu, całkiem naturalna... ten chłopski syn był bardzo wykształcony. Miał najszerszy tezaurus. Czuł słowo i znał go jako uczony czy filolog, choć nigdy nie należał do kręgów akademickich.

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wróć  Wiedz że przepraszam nie padnie To za małe słowo na ostatnią zgaszoną zapałkę w pudełku podpisanym zaufanie i wiara w drugiego człowieka  Czynami też nie przeproszę  ale marzyłby mi się wers, który odbudowałby podpalony most płomieniem o czarnej barwie z piekła wzięty za odpowiedni drogowskaz by nie widzieć nie słyszeć nic ale krzyczeć skrzeczàcymi dźwiękami słowa wojennych nabo i  i jeszcze wiemy (ja to split być może więc powiem o sobie w trzeciej osobie) że ból fizyczny jest za zasługi chaosu na synaptycznych drogach zasłużony  pięć lep liści wypłaconych jak byś sam chciał moc ich zarobić błagam prosić  Wiem że błaganie po tym bałaganie jest równie bezczelne poza wyobrażenie  ale wiesz jak mam być szczelny  cały pokluty i podziurawiony blizny które omija słońce  blizny nieopalone już nigdy to zrobiłem wam to zrobiłem sobie to chore  a spowiedź  czekamy z moimi grzechami na samotności czas gdy stalker powieczas opuścić was ale bestia 24/7 w obserwacji myśli  po operacji skalpelem świata który nie  istnieje z teczki o kryptonimie  Anioły i demony gdzie jednym z rozdziałów był zabieg wszepienie sumienia  mk ultra nie ma słuchawki w lewej ucha przestrzeni takiej małej ale techniki technologi jak w serialu z De Nirem są realne i tak się robi z tymi co na zawsze bezimmienie umrą pochowani z dala miejsc które na mapach świata jako białe plamy odznaczają się  przysypani piachem o ciężarze własnych klamstw czyli żwir i kamienie jak te które tworzą cud świata w Gizie i nikt się nie dowie bo to nieistotne ważne jest to co jest cud przypadku gdzie Duch Święty przejął demoniczne myśli i wiatr poniósł w Niebo na skrzydłach które nie palą w słońcu się  Nie Ikar  Dedal Latają ptaki nie uznając granic Niosą melodię i śpiewając trelami Odnajdują mistykow za Pań brat z natury wibracjami którzy czytając nuty tych które ponad chmurami kontynety pokonują prowadzone gwiazdami i Ziemskim (tym no na co reaguje kompas zapomniałem słowa a niby myślę w tym języku jako Polak ale to chaos który przejął mnie i przekonał jako droga ku dobremu może nie dla mnie może nie dla bliskich ale dla cyfr które pokonują nazwane setkami milionów z definicji pojedyncze głowy słowem kmwtw omerta ale chyba i tak za dużo gadam jako że...) Skrzydła dał Bóg Bóg Bóg Bóg Bóg (taka tam rewolucja mała ale jeśli nie ma stalkera a jest schizofrenia nigdy nie wyjdzie na jaw jak prawda mojego życia za mojego życia jako to moja łaska i nagroda by bezimiennie zniknąć i wybuchając nad grobem zbudować parkiet śliski od plwocin (pisząc wiersz gdzie wieczny deszcz nie wiedziałem że Niebo pluje we mnie jeszcze ale co to tam za nieistotne to dziś się ma ja to mam albo mieć powinienem ale życie jest takie że myśli są subiektywne)) Armi Aniołów  połamany głos hałas i skrzek to objaw jednej z chorob dzieci wychowanych bezstresowo w tłumie bezimiennych mas wielkich miast sąsiadów których znasz ledwo twarz spowiedzi czas i bólu którego bym nie chciał uczulony na ciosy który boi się bić a ruszył do wojny ze słowem jak z przysłowiowym mieczem i nie przepraszam bo tu się wali mocniej tylko wydaje mi się że definicja slowa przepraszam nie sklei szkła ekranu przez który pukają ale to jeszcze nie to do takich jak my (trzecia osoba bo skalpela pociągnięcia po półkuli jednej drugiej mózgu (o ja glupcu ze mnie głupiec nie używałem mózgu jako ego było mym rozumem a słuchaćc ego to jak zamknąćoczy i zatkaćuszy zasnąć na jawie i w drogę ruszyć somnabulizm) przez który widzą jak monster idzie jak po nitce  art monster grzechy coraz gorsze by przeżyć cokolwiek  czuje ból  czy czuje ból?  czuje żal po operacji na sumieniu dziś do siebie choć nad ranem w snach poleciały nie tak dawno temu wersy że też mogliście być więcej i bardziej niż wymyslaczem góry k2 białych kłamstw wiem że ta metoda nie mówienia prawdy jest ku dobru tego co w niewiedzę ubieramy ale jak można nie wiedzieć o sobie tak bardzo nic myślęc że sumienie czyste jest i wykrzyczeć to zaklocajac nocny czas cisz i spkkojnego snu tym którzy nocą nie oddają się demonom lecz poscielili sobie dobrze by się dobrze wyspać  sen jako bezpieczna przystań gdzie umysł odpoczywa na oceanie wymiarów równoległych morzu pływa by poznać drogi wcieleń swojej osoby by poznać choć trochę losy na gałęziach drzewa możliwości którego tutejsze istnienie nie wybrało jako kroki (mi się często śni że to dorośli chodzą do szkoły ale nie wiem co z dziećmi chciałbym by rozwijały umiejętności słuchania psychiki i czytania uczyć swoich innych ku ogromowi empatii dla uwaznosci by innych w życiu nie ranić tylko miłością traktować siebie i innych ku nie nienawiści i ku ogólnego wspólnego umysłu cywilizacji spokoju niczym w Raju (ale co ja tam wiem jedynie że to nieistotne jest) więc przepraszam nie padnie bo jest za małe z definicji i nie padnie ubrane w czyny  marzy mi się jeden wers który cofnie czas i znów będzie musiało paść pierwsze słowo ale z zachowaną świadomością tu dotrę i nie popełnię sekundy gdzie ego zgubi mnie w chaosie  niejeden raz krzyk wyzwiska spokój będę umiał dać zamiast bólu i ran zamiast być krzyżem im i golgotą  faryzeuszem który przerażony wizją że ktoś może być lepszą wyższą mocą istotą wyda rozkaz słowami  zabije cię  i za cudze czyli moje grzechy nie będzie nikt cierpiał i nie złamię serc i wypiekajac chleb którego od razu nie pokryje pleśń który będzie sycił głodnych i nie poleje się krew na pustyni piach tworząc czerwone bagno ruchomych piasków nievdam się wciągnąć do miejsca znanego jako dno drugiego dna  że ponowny Big Bang stopi lody arktycznej pustyni mojego serca by spragnionych napoić wodą która nie zna zanieczyszczeń w jakich plywa dziś siedem morz i oceany  jesteśmy jak lalki barbie wypełnieni plastikiem  i jak dinozaury z których powstała ropa by ten plastik powstał  cudowna zwrotka która przekona że wojna też była kłamstwem bo kłamcą jest ten który do kłamstwa przyznaje się  bo kłamcą jest ten który sam siebie nie zna marzy mi się metafora która rozpali zapałkę po raz drugi (a może kolejny w nieskończoność oczekiwany z ufnoscia ale pozostało z wzruszeń w końcu jedynie ramieniami wzruszanie bo ile razy można dać drugą szansę jeden raz i jeden jeszcze to definicja liczby dwa (liczby mają definicje czemu nie czytamy za slownikiem ile to jedynek jest w tej liczbie bo to pewnie nieistotne jest) a nie że wydłuża się ciąg szans)  zapalić zapałkę która da ogień by na nowo złożyć lustro zbite poprzez stopienie i wykonanie jak w hucie szkła jego czystej tafli by nie było tam rys jak ran na sercu i duszy ale to na koniec i potem przyjdzje mi skończyć z biciem serca i po tych słowach jeszcze przed kropką lub zamknięciem ostatniego nawiasu ostatni oddech opuści płuca i w końcu dla wielu czekających nie będę już marnował tlenu na marny żywot ku utrapieniu niewinnych  Zbudować parkiet na mojm grobie bardzo proszę  tańczyć jak w tej sentencji o tańczeniu nad wroga grobem byłem  jestem wrogiem Z nienawiści wziąłem banicję i wygnanie jak na życzenie  Zapomnienie o mnie to by było dobre Wielkie Pierwsze Słowo niech nie doda mnie może gdy po wersie który przekona czas by zaczął wszystko dla nas żyjących na zasadzie jego (czasu) do przodu zawsze uplywania by ma osoba nie była cyfrą jeden w równaniach Stwórcy i jego planach wyliczenia granic nieskończenie długiego ciągu jedynek kolejno ustawianych na poziomej linii aż ta ostatnia nazwana jakimś krótkim słowem dla definicji i ułatwienia myślenia o niej rozpocznie Rajską epokę po sądzie który skończyć się może miłością i szczęściem wszystkich pojednaniem początku z końcem  czerni z bielą  gdzie zaczniemy być po środku każdej przeciwności jak w ziarnie z którego wszystko powstało  pogodzeni z historią docenimy dobro znając moc zła i strachu  nie będzie mowy tam w tym drugim Raju na którym się skończy koło historii zatoczy obrót i jak od Raju się zaczęło tak Rajem się skończy  ale z.madroscia historii która sprawi że zakazany smak owocu drzewa poznania będzie w genach dusz dzieci Boga które wydała Gaja ku skonczonosci materialnych dni by przekonać każdy byt jak to jest żyć z grzechem pierworodnym  i zostanie w nas miejsce gdzie pacierz to tylko krótkie Amen jak pozdrowienie obecnych które wszystko tłumaczy i czyni zrozumiałym  miejsce maleńkie które pomieści wszechświat cały by czuł się jednym i doskonałym  który w skromności swej wspólnej cząstki nie upoi się zachwytem własnej istoty jako doskonałości i zapragnie stworzyć na podobieństwo swoje Pierwsze Słowo by rozpoczęło nieskończoność Bożych istnień  ku towarzystwu i ku możliwości poznania zachwytu nad cudem  życia śmierci świata w obrazkach i kolorach i dusz rzędu z których każda dokona kolejnego obrotu osi koła czasu   na przepraszam nie mam czasu leżę na kanapie odwrócony plecami do świata z którym chciałem się pogodzić wojnami który chciałem przekonać ranami gasząc i tłukąc ogień i szkła okien i luster źrenice moje puste a podobno to miejsce gdzie widać duszę      za długie ale op dzięki za inspirację do niepotrzebnie nieistotnego komentarza tu który się ku jutrzejszym chęciom by się nievwydarzllyl uswiadomi mnie że nie jestem jak czas tylko jak sekundbik na zegarze pędzący tylko w jedną stronę  koniec
    • Ara, Ic - raf oto farciara.    
    • @KOBIETA   Dominika...      
    • Ada na łodzi: zdoła - nada.   Ja po statek, a jak etat - stop, aj.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...