Pewien starszy już mężczyzna i właściwie przystojny poznał kobietę i być może swojego życia, po czym grzecznie, uprzejmie, staroświecko i elegancko przeprosił ją, że nie może jej pokazać wschodu i że może pokazać jej tylko zachód. I tym smutnym akcentem sprawy mogły się zakończyć, choć na szczęście i przez wyrozumiałość nie zakończyły się i dobrze. Kilka chwil potem razem wstali koło czwartej nad ranem, wjechali jej autem na wysoką górę i oboje zapatrzyli się we wschód słońca, który symptomatycznie rozpoztarł się nad przepiękną, górską okolicą, w powiewach świeżości prawdziwego powietrza i realnej przestrzeni. Było cudownie i miało to miejsce na Zachodzie Europy.
La Bastide, 17.07.2026r.