Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

O takich, co w gruncie rzeczy odkrywają


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Niejednokrotnie spotykam na swojej drodze osoby, które w pewnym momencie życia marzyły o tym, żeby zostać archeologiem. Niektóre z nich zrealizowały swoje pragnienie, inne z rozmaitych względów nie, wszystkie jednak kusiło coś, jakaś aura tajemniczości, kryjąca się gdzieś w cieniu nazwy tego kierunku nauki.

Z archeologią wiążą się bardzo konkretne, czasem nawet wręcz romantyczne skojarzenia: wielkie odkrycia, przygody, skarby w grobowcach azteckich, czy też egipskich władców i tym podobne. Są też tacy, którzy w wynikach badań prahistoryków chcą widzieć przejawy działania kosmitów, jeszcze inni usilnie poszukują śladów istnienia mitycznej Atlantydy.

Zainteresowanie przeszłością nie jest wynalazkiem naszych czasów. Towarzyszyło człowiekowi od dawien dawna, a wieści przekazywane były ustnie (z pomocą pieśni, opowieści, legend), graficznie, plastycznie, a od kiedy pojawiło się na danym terenie pismo, to również z jego pomocą. Z czasem zorientowano się, że ziemia kryje wiele tajemnic związanych z zamierzchłymi dziejami i starano się w lepszy, czy gorszy sposób odkryć te sekrety.

Jak każda nauka, archeologia rozwijała się powoli. Historia archeologii zajęłaby wiele stron i niekiedy faktycznie przypominałaby pasjonującą powieść przygodową, ale cała reszta wielostronicowego tekstu dotyczyłaby żmudnego procesu zbierania doświadczeń w próbach odkrywania życia odległych przodków.

Nazwa archeologia pochodzi z greckiego: archaios, czyli dawny i logos, czyli mowa, opowieść. Termin ten po raz pierwszy został użyty Przez Tukidydesa w „Wojnie peloponeskiej” na określenie najdawniejszych dziejów Grecji, a później w tym samym znaczeniu pojawiał się u Ksenofonta, Puzaniasza i innych starożytnych autorów. Ogólnie ujmując, nauka ta bada dawne dzieje człowieka na podstawie materialnych pozostałości jego działalności, a jej najważniejszym zadaniem jest dążenie do odtworzenia w sposób jak najbardziej pełny trybu i warunków życia dawnych ludzi.

Bardzo ważne jest uświadomienie sobie, że badacze zamierzchłej przeszłości zajmują się nie kamiennymi toporkami, glinianymi naczyniami, drewnianymi miskami i innymi znaleziskami, tylko człowiekiem, który kryje się za wszystkimi materialnymi pozostałościami i jego działalnością. Na podstawie odkrytych przedmiotów i kontekstu ich znalezienia, można dowiedzieć się jak kiedyś żyli ludzie. Poznać, a nawet rozwikłać wiele zagadek przeszłości związanych z naszymi bardzo dalekimi i tymi bliższymi przodkami. Ważne jest, żeby pozyskane przedmioty, które nam o tym opowiadają nie tylko wykopać i wydostać z ziemi, ale przede wszystkim odpowiednio udokumentować w konkretnym kontekście. Wtedy przemówią i powiedzą znacznie więcej niż pojedynczy, trzymany w dłoni przedmiot.

Znaleziska, którymi zajmują się archeolodzy, to nie tylko drobne rzeczy takie jak: monety, fragmenty naczyń glinianych, broń, czy narzędzia z poroża, ale też pozostałości budynków mieszkalnych i gospodarczych, rozplanowanie zagrody, czy całej osady, jamy zasobowe do przechowywania zapasów, piece garncarskie, solne, czy wapiennicze, groby ciałopalne, albo szkieletowe, resztki stosów, paleniska i wiele innych zachowanych w ziemi dziwów.

Na podstawie tych pozostałości, można dokonywać prób odtworzenia w takim zakresie w jakim jest to możliwe, życia naszych przodków. Jak wyglądali, w co się ubierali, co jedli, jak zdobywali i przechowywali żywność, jak wytwarzali przedmioty codziennego użytku, broń, narzędzia z rozmaitych surowców i wiele innych aspektów. Żeby tego dokonać, archeolog korzysta z pomocy wielu badaczy: archeozoologów, archeobotaników, antropologów fizycznych, geomorfologów i innych.


 

Zanim jednak dojdzie do wykopalisk i pobrania próbek do badań interdyscyplinarnych, odkrywca głębokiej przeszłości musi znaleźć informacje o danym stanowisku archeologicznym, które zamierza badać. Przed wbiciem łopaty w ziemię, musi poświęcić czas na liczne, żmudne przygotowania. Najpierw trzeba udać się do bibliotek i archiwów, a nawet sięgnąć po stare gazety, żeby odszukać wieści, na zdawałoby się prozaiczny temat. Czy w przeszłości na określonym obszarze znajdowane były na powierzchni jakiekolwiek przedmioty? Jeśli tak, to gdzie są przechowywane, czy zostały udokumentowane choćby fotografią, ewentualnie rysunkiem. A może w tradycji mówionej, albo dawnych wzmiankach jest mowa o „starożytnych szańcach”, „cmentarzach pogańskich”. To wskazywałoby na utrwalone w pamięci ludzkiej informacje, że kiedyś żyli tu ludzie. 

Następny etap, to wyjazd na miejsce przyszłych wykopalisk i przeprowadzenie tam tak zwanych badań powierzchniowych. Polegają one na przeszukaniu metr po metrze świeżo zaoranych pól na wiosnę, albo jesienią, ewentualnie przejrzenie pewnego obszaru łąki, czy też lasu w poszukiwaniu leżących na powierzchni ziemi fragmentów ceramiki, kości, krzemieni, przedmiotów metalowych, które skrupulatnie się zbiera. Zanim jednak taki przedmiot trafi do torby, trzeba go sfotografować i nanieść lokalizację na bardzo dokładną mapę. Po powrocie z wyprawy efekty tych badań są myte, dokumentowane rysunkowo i fotograficznie, opisywane, a niekiedy podlegają też konserwacji i trafiają do magazynu w oczekiwaniu na resztę zbiorów, które pojawią się po wykopaliskach.  

Na tym etapie, obok badań powierzchniowych, mogą zostać również przeprowadzone w terenie badania geofizyczne, dzięki którym archeolog może łatwiej wybrać najbardziej odpowiedni obszar do rozpoczęcia prac ziemnych. Dzięki geofizyce i takim urządzeniom jak na przykład magnetometr, gradientometr, oktokopter, rejestruje się wszelkie zmiany, jakie zachodziły kiedykolwiek pod powierzchnią ziemi. Dokonuje się tego, nie naruszając jej. Na podstawie odczytów tworzy się dokładny plan znajdujących się pod ziemią osad, cmentarzysk, grodzisk, czy też innych znalezisk. 

Dopiero po wyżej opisanych pracach wstępnych, archeolog z czystym sumieniem może zabrać się za wykopaliska. Sposób przeprowadzania prac dostosowuje się do danego, konkretnego stanowiska. Nieco inaczej wygląda eksploracja na glebie piaszczystej, gliniastej, a jeszcze inaczej na terenie podmokłym. Inną metodę należy przyjąć przy badaniu osady, założenia miejskiego, cmentarzyska, grodziska, albo na przykład kurhanu. Sposób przeprowadzenia prac determinuje również zasięg planowanych badań, na przykład szerokopłaszczyznowych, typu gazociąg, autostrada. Zdobyte w trakcie wykopalisk informacje zależne są od rodzaju stanowiska. Przykładowo na cmentarzysku ciałopalnym, można znaleźć różne odmiany grobów: kości wraz z resztkami stosu w urnie, kości bez pozostałości stosu w urnie, kości zmarłego zsypane wprost do jamy grobowej, albo owinięte skórą (która się zachowała, albo i nie), rozmaite dary grobowe, a nawet ślady pożywienia, pozostałości styp na cmentarzysku. Każdy z tych elementów odzwierciedla konkretną myśl, przeżycie, ślad wierzeń, które my, ludzie współcześni, nie zawsze, a na pewno nie w pełni, jesteśmy w stanie odtworzyć. Podczas eksploracji wykonywana jest dokumentacja fotograficzna, rysunkowa i opisowa. Wszystkie w przyszłości, po zakończeniu badań, będą pomocne i ułatwią opracowanie uzyskanych danych.  

W trakcie prac wykopaliskowych pobierane są próbki do badań specjalistycznych. Rodzaj próbek zależy od tego, co jest przedmiotem wykopalisk. Przykładem mogą być próbki ceramiki, gleby, węgli drzewnych, drewna, pozostałości roślin, kości zwierzęce, czy też ludzkie. Warto więc przyjrzeć się niektórym z wymienionych analiz, żeby wyobrazić sobie zakres możliwych do uzyskania informacji. 

 

Bardzo dużo wiadomości można uzyskać z badań przeprowadzonych na kościach ludzkich. Z natury rzeczy mniej można powiedzieć o człowieku, kiedy ma się do czynienia z jego spalonymi szczątkami, a dużo więcej wówczas, kiedy do dyspozycji są nie spalone kości szkieletu. Analizą kości ludzkich pozyskiwanych podczas prac wykopaliskowych, zajmują się antropolodzy fizyczni. Dostarczają wielu cennych informacji dotyczących zmienności człowieka w czasie i przestrzeni. Ich praca pomaga zrozumieć w jaki sposób człowiek, którego szczątki badają żył i jak to życie wyglądało. Oczywiście ilość informacji pozyskanych z danego szkieletu jest uzależniona od jakości, liczby i stopnia zachowania szczątków. Te aspekty natomiast determinuje na przykład jakość gleby, w której kości spoczywały i wielu innych czynników. 

Dla antropologa bardzo ważny jest kontekst znaleziska, dlatego pojawia się na stanowisku archeologicznym, kiedy otrzymuje informację o odkryciu ludzkich szkieletów. Czyści kości, nie wyjmując ich z ziemi i kiedy są już wyraźnie widoczne, przeprowadza dokumentację fotograficzną, opisową i rysunkową. To pozwoli odtworzyć układ szkieletu już w laboratorium, gdzie szczątki zostaną poddane szczegółowym analizom. Na podstawie dokumentacji łatwiej też wysunąć wnioski, dotyczące samego pochówku. Dopiero po wykonaniu wymienionych czynności, antropolog wyjmuje kości z ziemi i przewozi do laboratorium. 

Dzięki pracy tych badaczy, można odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących zmarłego. Bardzo ważne dane pozwalają uzyskać czaszka i miednica. To po nich najdokładniej można określić wiek i płeć człowieka. Pamiętać jednak należy, że cechy pozwalające określić płeć, pojawiają się wraz z osiągnięciem dojrzałości, więc kości dzieci raczej nie dostarczą nam takich danych. Kości czaszki pozwalają też zrekonstruować wygląd twarzy zmarłego, co umożliwia „spojrzeć w oczy” naszym odległym przodkom, którzy przez to stają się nam znacznie bliżsi. 

W kościach „zapisuje się” wiele informacji dotyczących chorób i urazów, które przebył nie żyjący człowiek. Złamania, pęknięcia, ślady po ranach z uszkodzeniem kości, znaki świadczące o reumatyzmie, artretyzmie, trądzie, niektórych pasożytach, niedożywieniu i wielu innych wydarzeniach. Nie dowiemy się z nich jednak tego, co nie zapisuje się w kościach: na przykład przejścia anginy, grypy, urazów nie naruszających szkieletu. 

Bioarcheolog może również przeprowadzić szereg fizycznych i chemicznych analiz, które odpowiedzą na wiele innych pytań. 

Prześledzenie zawartości i proporcji izotopów stabilnych strontu w szkliwie zębów i w kościach, pozwoli na stwierdzenie, czy dany człowiek urodził się, wychował i mieszkał w tej okolicy, gdzie został pochowany, czy też był tu przybyszem. Proporcja strontu jest bowiem uzależniona od geologii terenu. Człowiek w czasie życia przyswaja sobie te izotopy „zapisując” w ciele jakby „stempel” z danego obszaru. Takie obserwacje pomagają w śledzeniu migracji ludzi w pradziejach. 

Przebadanie izotopów azotu i węgla w kościach, pozwala natomiast na oszacowanie rodzaju diety, określenie ilości spożywanego za życia mięsa i rodzajów zjadanych roślin. 

Analiza starożytnego DNA za to, pomaga określić pokrewieństwo pochowanych na przykład na cmentarzysku, albo też w okolicach domostw, zmarłych.  

 

Kości zwierząt trafiają do analizy archeozoologów, którzy na podstawie ich budowy morfologicznej określają gatunek i wiek zwierzęcia. Jednak nie tylko to ich zajmuje. Poprzez swoje badania umożliwiają poznanie rozmaitych zastosowań zwierząt i sposoby ich eksploatacji przez człowieka, a także sam żmudny proces oswajania i udomowiania dziko żyjących zwierząt, na przestrzeni dziejów.  

W trakcie badań wykopaliskowych prowadzonych na osadach, grodziskach, cmentarzyskach, czy też miejscach kultu, znajdowane są kości, zęby, muszle, skóry, sierść, pióra, koprolit rozmaitych stworzeń. Wszystkie one dostarczają materiału do rozważań nad działalnością człowieka i jego relacji z rozmaitymi gatunkami zwierząt.  

Zabite zwierzę dostarczało przede wszystkim pożywienia: mięsa, tłuszczu, krwi i podrobów. Warto jednak zaznaczyć, że przez tysiąclecia zwierzęta były wykorzystywane w zasadzie w całości. Ze skóry szyto odzież, torby, worki i sakwy różnej wielkości, wykonywano rzemienie i pasy, stosowano je jako posłanie i przykrycie, żagle, surowiec do wyrobu lekkich łodzi, bębnów. Z kości i poroża wykonywano broń, narzędzia, przedmioty codziennego użytku, a w tym instrumenty muzyczne, ozdoby, grzebienie, łyżwy i wiele innych. Ścięgna służyły między innymi do wiązania, zęby do wykonywania ozdób i amuletów, a na przykład z racic i kopyt wykonywano instrumenty, najczęściej w formie grzechotek. 

W zakres badań archeozoologów wchodzą też analizy, które umożliwiły, albo też rozszerzyły wnioski na temat wykorzystywania zwierząt przez tysiąclecia. Stąd wiadomo, że były one stosowane do przemieszczania się: najpierw jako zwierzęta juczne i pod wierzch, a dopiero później jako pociągowe. Były również dostarczycielami mleka, z którego robiono także sery. Warto w tym miejscu wspomnieć, że na terenach ziem polskich wykonywano sery bardzo wcześnie, bo około 6000 lat p.n.e. Oprócz tych zastosowań ustalono również, że zwierzęta składano często bóstwom na ofiarę, co poświadczają całe szkielety zwierzęce znajdowane w miejscach kultu, albo też fragmenty ciał zwierząt będące pozostałościami uczt obrzędowych. Znajdowane są również tzw. ofiary zakładzinowe składane w miejscach nowo powstających konstrukcji: domostw, wałów obronnych, mostów i innych. Całe ciała zwierzęce, albo też fragmenty, znajdowane są w grobach ludzkich. Zapewne były to dary grobowe ofiarowane zmarłym. 

 

Analizom specjalistycznym podlegają nie tylko materiały organiczne. Także kamień i krzemień mogą zostać oddane w ręce specjalistów. Traseologia jest metodą umożliwiającą interpretację pradziejowych narzędzi kamiennych w oparciu o badanie znajdujących się na nich śladów użytkowania. Niektóre z nich można dostrzec gołym okiem, a inne dopiero pod mikroskopem. W wyniku analiz udało się rozpoznać i wyróżnić charakterystyczne rodzaje rys, śladów zużycia, wykruszenia, obłamania, które wskazują na bardzo konkretne czynności. 

Kamień nie jest tak wdzięcznym materiałem jak kości, poroże, czy też drewno, dlatego, żeby ślady zużycia zidentyfikować i dopasować do danej pracy, trzeba eksperymentować. W tym celu wykonuje się repliki przedmiotów, co także jest swego rodzaju eksperymentem i dużą umiejętnością nabywaną latami, później używa się ich do danego celu, a następnie porównuje się ślady zużycia z oryginałami. 

 

Choćby z tych trzech przykładów widać, że archeolog otrzymuje od specjalistów całkiem sporą pulę informacji, na których później, podczas interpretacji uzyskanego podczas badań terenowych materiału, może bazować. Wróćmy jednak do samych wykopalisk.  

Analizy próbek są przeprowadzane, a tymczasem zakończyły się już badania wykopaliskowe. Koniec prac ziemnych nie oznacza jednak dla archeologa zakończenia zajmowania się kopanym stanowiskiem. Rozpoczyna się bowiem żmudny, niekiedy wieloletni proces opracowywania tego, co uzyskało się w trakcie wykopalisk.  

Niektóre przedmioty, zwłaszcza metalowe, ale też drewniane, skórzane, tekstylne muszą zostać poddane konserwacji. Bez tego procesu uległy by zniszczeniu. Fragmenty naczyń są w miarę możności dopasowywane i wyklejane, co pozwala uzyskać większe formy i niejakie pojęcie o wielkości i kształtach naczyń glinianych w danym okresie czasu. Każdy przedmiot jest fotografowany, rysowany, opisywany.  

Kiedy to zostanie już wykonane i do archeologa dotrą już także wyniki analiz interdyscyplinarnych, można zasiąść do całościowej analizy materiału. Informacje wsparte kontekstem odkrytym w czasie badań z wolna zaczynają się układać w spójną całość i okazuje się, że można powiedzieć dużo więcej o ludziach zamieszkujących dany obszar, niż by się mogło wydawać.  

Obraz niestety, mimo dość dużej dokładności, nigdy nie będzie pełny. Wiele pytań musi pozostać bez odpowiedzi, choć współczesna technologia umożliwia nam uzyskanie dużo większej ilości informacji niż jeszcze jakiś czas temu. Przyczyna tego jest bardzo prosta. Archeolog bazuje i poznaje społeczność poprzez przedmioty, które ówcześnie żyjąca ludność wykonała, używała i po sobie pozostawiła. Nigdy jednak nie pozna sposobu myślenia ówczesnych ludzi, ich problemów, z których części możemy sobie zdawać sprawę, ale z innych nie, wierzeń, zależności. Od momentu pojawienia się źródeł pisanych jest z tą sprawą nieco lepiej, ale też nie idealnie. To wszystko rzutuje na sporą lukę, która na zawsze już pozostanie dla nas, współczesnych, tajemnicą. 

  • 2 miesiące temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Kasjopeja. dobre, enigmatyczne i z klimatem, w kilku ledwie słowach.
    • @Waldemar_Talar_Talar Dziękuję za szczery komentarz, bo to wszystko prawda. Cóź mogę powiedzieć.. Trzeba nieustannie dbać o to, żeby w merytoryczny i przystępny sposób przekazywać wiedzę kolejnym pokoleniom, żeby wiedziały więcej.. żeby np. rozumiały PRAKTYCZNĄ część zastosowania "nudnej" historii, a mianowicie, iż historia to dziennik zdarzeń, który wykorzystany w odpowiedni sposób pozwoli oszacować przyszłość. Najciekawsze w tym jest to, że pisze to człowiek, który raczej ukochał przedmioty ścisłe: matematykę, fizykę, chemię, biologię, etc. ;) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Poet Ka Jest mi bardzo miło, że mój skromny wierszyk się Tobie spodobał Poet Ko :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @Berenika97 Mam dokładnie to samo zdanie. Uważam, że jako Polacy posiadamy na tyle intelektu i sprytu, że powinniśmy to wykorzystać. Nie na darmo słowo wywiad i kontrwywiad po angielsku to odpowiednio: inteligence i counterinteligence. ;) Dziekuję za przepiękny, rymowany komentarz, który mógłby być doskonałym uzupełnieniem tegoż wiersza. Bardzo to doceniam Bereniko. Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński      
    • porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił        ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię   ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.
    • Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos.   –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem.   ***   –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim.   –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie.   –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem.   –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd?   –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach?   –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem.   –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...        
    • @Na liniach czasu   Lato z miodem   Niebo z konstelacjami gwiazd   Łąka złocista od kwiatów   Świerzop, gryka, dzięcielina   Miód wonny na skibce chleba   Daje smak ciepłych miesięcy   I kwiatów stopionych w słońcu    Oby się krystalizował    Jak słowo w ustach poety  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...