Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zgłoś

  • Niestety, Twoja zawartość zawiera warunki, na które nie zezwalamy. Edytuj zawartość, aby usunąć wyróżnione poniżej słowa.
    Opcjonalnie możesz dodać wiadomość do zgłoszenia.

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      :)))
    • @violetta   "Dzióbkiem języczków"  - nie wpadłabym na to. :))) Fajne! 
    • @.KOBIETA. dokładnie:) codziennie ogórki :)
    • @violetta   sezon ogórkowy w pełni

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      buziaki Violetta!
    • Kucnąłem nad nim. Nie przeczuwałem tego by gwałtowne budzenie herosa czy mędrca  z głębokiego, ożywczego snu,  było najwłaściwszym postępowaniem  w tej sytuacji, ale z drugiej strony  musiałem otrzymać pozwolenie  na pobyt w krainie bogów. I tylko ten oto potężny strażnik  mógł mi go udzielić. Wyciągnąłem swoje niewielkie dłonie  z kieszeni spodni. Zawisły cal nad barkiem mężczyzny, już, już dotykając jego majestatu. Wtem odsunąłem je gwałtownie, patrząc ze strachem na to jak chrapanie zastępuję seria chrząknięć i mlasków, powieki delikatnie się rozwarły  po czym strażnik obrócił się na wznak  i zaczął wydawać z siebie  charkotliwe westchnienia  przez półotwarte usta. Nie miał połowy przednich zębów i wionął sfermentowanym piwem na milę Dodatkowo urzekły mnie jego świeże zadrapania, rany i siniaki, których nie brakowało na jego obliczu. Ślady walki w obronie Olimpu. Tylko potężny wojownik  mógł nosić tyle ran i blizn. Musiałem podjąć decyzję. Lepiej zginąć z ręki  zaskoczonego we śnie herosa, czy pijanego wujaszka,  którego nawet nie znałem. Olimp był dla takich jak ja.  Należało mi się na nim miejsce. Podjąłem decyzję. Jeszcze raz położyłem dłonie na jego piersi  i zacząłem mocno uciskać, szepcząc przy tym gorączkowo. Halo! Wstawaj strażniku!  Chcę uzyskać Twą zgodę by tu zostać! Wzdrygnął się i delikatnie rozchylił powieki. Jego wzrok błądził jeszcze we śnie. Uniósł palec lewej dłoni tak jakby chciał powiedzieć coś ważnego  i wychrypiał nieprzytomnie. Ja już na dziś dziękuję. Nie polewajcie mi. Jestem zapitym pijakiem. I opadł z powrotem w sen. Nie dałem za wygraną i do szarpnięć dołożyłem lekki cios w policzek. Zaraz nad linią brody. Tym razem heros od razu  otworzył szeroko oczy  i krzyknął trochę bardziej przytomnie nie zapominając o dawce przekleństw nie boskich a tych zupełnie upadłych. Antony pusty kpie z brudnej suki zrodzony, nie dociera do Ciebie po angielsku? Jestem pijany.  Chcę spać zgniły fajfusie. Idź męczyć kogoś innego. Gdy strażnik znów zapadł w półsen,  dotarło do mnie, że wspomniany Anthony  raczej nie był bogiem. To nie było imię dla Boga panteonu. Więc kim był? A w zasadzie nie warto  zaprzątać sobie nim głowy. Skoro nie był Bogiem  to z pewnością nie był nikim ważnym. Nie jestem żadnym Anthonym! Jestem Angus Davis! A czy Ty jesteś strażnikiem? Heros westchnął z rezygnacją, godząc się widać ostatecznie  z niezapowiedzianą pobudką. Podciągnął swe mocarne ciało na łokciach  i po chwili opadł bez sił na błoto. Zaklął szpetnie. Strażnikiem czego do diabła? Podejrzliwie zmrużyłem oczy  No strażnikiem Olimpu oczywiście. Jakiego znowu pieprzonego Olimpu? Chłopcze jest środek cholernej nocy. Splunął na tyle daleko  na ile pozwalała mu pozycja ciała. Był zdenerwowany. Czułem to. Za to ja czułem się skołowany. No tego miejsca.  Czy jesteś obrońcą i posłańcem Bogów? Zaśmiał się krzywo. Bogów synku? Masz na myśli nasz wapienny tron  i moich koleżków? Faktycznie bronimy dostępu do tego miejsca. A jeśli chodzi o posłannictwa, to zdarza nam się chodzić na posyłki na mety, do paserów,  ewentualnie do tego pubu  by kupić sobie coś na wzmocnienie. Ci którzy przedobrzą,  kończą jak ja w dniu dzisiejszym. A więc jednak byłem w krainie bogów. Od zawsze miałem rację co do tego miejsca. Gdzie są teraz bogowie? Przekręcił się na lewy bok  by lepiej mnie widzieć,  miał uśmiech na twarzy  ale też jakiś stalowy,  nieprzyjemny błysk w oku. W zaświatach chłopcze. Znikają w swych suterenach na poddaszach. W tanich szynkach  zamienionych na podrzędne burdele, Na metach wolnych od czystości i dostatku. W objęciach swych  wychudzonych, pobitych partnerek. Takie z nich piękne boginie, że nawet pies dostałby zawału  gdyby na którą naszedł po nocy w bramie. Bogowie nocą  tańczą i śpiewają w swej krainie. Nie zobaczysz ich aż do bladego świtu. A i tak przedtem wysyłają  jednego, samotnego zwiadowcę. Wynurza się z zaułka, ulicy czy bramy. Przechodzi przez murek. Bada dokładnie okolicę. Wdycha pierwsze oznaki budzącego się dnia. Gdy wokół jest bezpiecznie, daje sygnał. Stawia na murku butelkę. Jej brzęk to znak. Wtedy brama Olimpu otwiera się aż  do ostatniego blasku dnia. A nocą bogowie odchodzą  do zaświatów by tańczyć a Olimp znów jest jedynie murkiem  wyrosłym pośród brudu i pokrzyw. Podoba Ci się moja historia? Byłem nią urzeczony. Czy to wszystko prawda? Najprawdziwsza prawda mój chłopcze. Zmierzwił mi włosy i stwierdził po chwili przyglądając mi się uważnie. Mówiłeś, że nazywasz się Davis… jesteś bardzo podobny.  Tak bardzo podobny. Mówi Ci coś nazwisko Bryan Davis? Nie spodziewałem się jeszcze  kiedykolwiek je usłyszeć. Nawet matka już o nim nie mówiła. Mój prawie dorosły brat tym bardziej. Dukając pojedyncze sylaby odpowiedziałem. Podobno był moim ojcem. Nie pamiętam go jednak. Zresztą wszyscy o nim zapomnieli. Nie wszyscy mój drogi chłopcze. Olimp i jego bogowie  zawsze będą o nim pamiętać  a ja wszędzie rozpoznałbym jego syna. Wstałem z wrażenia  i wykrzyczałem w cichą noc. Bywał tutaj?! Heros wstał chwiejnie i objął mnie czule. Dowlókł się do tronu i usiadł z wyraźną ulgą. Był królem życia i dobrej zabawy. Był naszym przyjacielem.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...