Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane

Nie ma edycji historii do wyświetlenia lub ten wpis był edytowany przez moderatora.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Magdalena tak to jest że każdy szuka swoich                            są przecież miejsca nie na końcu świata
    • @viola arvensis Dziękuję
    • małpi humor dla wszystkich? @hollow man
    • po spowiedzi ostatniej łzy wzruszeniem ramion strząsnęłam  smutek   w lustrze dogoniłam własne spojrzenie   zanim wyblaknie
    • @MigrenaCzytam ten wiersz z ogromnym poruszeniem i dreszczem, bo sposób, w jaki stwarzasz ze słów świat rozpadającej się intymności jest rzucający na kolana.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Pięknie opisana krawędź między jednią a byciem osobno, między bezgraniczną ufnością a walką o granice. Miłość na tej cienkiej linii musi zachować równowagę.   To jest mistrzostwo świata. Z jednej strony - bezgraniczność smutku, który rozlewa się oceanem, z drugiej strony - to rozlanie jest czymś gorącym, wszechogarniającym. Miłość przemienia ból w bezkres - w zasadzie nawet nie wiadomo, czy szczęśliwy, ale na pewno otwierający na głębię. A potem ta rozległość staje się maleńką kroplą. Jedną, drugą, trzecią, setną... Bo w oczach, które płaczą przez miłość, jest cały ocean właśnie.     To jedna  najbardziej dotkliwych i celnych definicji tęsknoty, jaką czytałam. Ten nadmiar czułości, który staje się niszczycielskim ogniem, gdy nie ma ujścia - czuję to...     Ten fragment jest również przejmujący - gasnąca, umierająca gwiazda przesila się, resztkami energii wydaje ostatni, jasny rozbłysk, oddech.     To pęknięcie - jak droga do zrozumienia. Ból - jako wrota do samoświadomości. Autorefleksja, wypływająca z najmocniejszych zranień.   Tak naprawdę pokora i rozpoznanie to jedno, i to samo.  Jedno bez drugiego nie istnieje. Awers i rewers.     O, tak.     To jest chyba reminiscencja. Nawiązanie do przyciągania - zmysłowego i duchowego - które jest zapisane w kosmicznym kodzie, którego wtedy jeszcze peel nie znał, nie miał pojęcia, co uruchomi jego realizację i w jaki sposób zadziała.     Cień, wspomnienia, zapach po kimś, czułość, której już nie ma - mają swoją wagę. Nierzadko nie do uniesienia. Ale nawet ten ciężar jest nadal silnym, budzącym mnóstwo emocji przywiązaniem.     Tak, pustka, wrażenie, że wszystko się rozsypuje - często popycha w stronę myśli - gdybym mógł zacząć od nowa... Gdyby coś mogło pójść inaczej? A jeżeli... ? Czegoś bym nie zrobił, albo właśnie coś jeszcze zrobił, więcej lub mniej... Tylko stań się... I cicha prośba - bo może jest jeszcze nadzieja? Czy da się powtórzyć ten cykl?   Peelu, byłoby dokładnie tak samo.   - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Bardzo prawdziwy, sięgający do samego jądra wiersz, otwierający blizny bez znieczulenia. Dziękuję za niego :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...