Annie Opublikowano 14 Lutego 2019 Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2019 (edytowane) W filmie, Neo po zażyciu czerwonej pigułki, odnajduje swoje ciało fizyczne i budzi się w nowej rzeczywistości. Dzięki temu poznaje świat taki, jakim naprawdę jest. Jest to świat fizyczny, przerażający, w którym rządzą roboty, cywilizacja jest zniszczona a ludzie są na wymarciu. Kim jest Neo w macierzy? Ano jest awatarem. Świat który go otacza jest iluzją, mayą. Chociaż wydaje się to logiczne, to takie nie jest, bo jest dokładnie odwrotnie. To właśnie w Matrixie poruszamy się dzięki posiadaniu ciała fizycznego, biokombinezonu. My, tak naprawdę, jesteśmy świadomością, cząstką boską i świat z którego pochodzimy jest dużo piękniejszy niż ten i niematerialny. Edytowane 14 Lutego 2019 przez Annie_M (wyświetl historię edycji) 1
Justyna Adamczewska Opublikowano 14 Lutego 2019 Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2019 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Annie_ a ja mam wrażenie, ze żyjemy w ułidzie, jesteśmy snem tylko, może dobrym czasami, może koszmarem chwilami, ale snem. I ktoś , kto o nas śni się kiedyś przebudzi. Może on żyje tysiące lat , wg naszej rachuby czasu. A czym jest życie motyla, w porównaniu z naszą długością życia. A drzewa? No mogłabym tak wymieniać wiele jeszcze. Dziękuję za uwagę i tekst o Mtrixie. :)) J.
Annie Opublikowano 14 Lutego 2019 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2019 Jedno jest pewne - kiedyś się dowiemy :) Dzięki za komentarz
Justyna Adamczewska Opublikowano 14 Lutego 2019 Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2019 (edytowane) Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Znasz Annie opowiadanie F. Kafki pt. "Przemiana"? Tam facet zamienia się w robaka, a myśli kategoriami człowieka: Gdy Gregor Samsa obudził się pewnego rana z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka. Leżał na grzbiecie twardym jak pancerz, a kiedy uniósł nieco głowę, widział swój sklepiony, brązowy, podzielony sztywnymi łukami brzuch, na którym ledwo mogła utrzymać się całkiem już ześlizgująca się kołdra. Liczne, w porównaniu z dawnymi rozmiarami, żałośnie cienkie nogi migały mu bezradnie przed oczami. "Co się ze mną stało?" - myślał. To nie był sen. Jego pokój, prawdziwy, nieco tylko zbyt mały ludzki pokój, mieścił się spokojnie wśród czterech dobrze znanych ścian. Nad stołem, na którym rozpościerała się rozpakowana kolekcja towarów tekstylnych - Samsa był komiwojażerem - wisiał obraz, wycięty przez niego niedawno z ilustrowanego czasopisma i umieszczony w ładnej pozłacanej ramce. Obraz przedstawiał jakąś damę w futrzanej czapce i boa. Siedziała wyprostowana, a ciężką, futrzaną mufkę, w której znikało jej całe przedramię, wznosiła naprzeciw widza. Następnie Gregor skierował wzrok ku oknu i posępna pogoda - słyszało się krople deszczu uderzające o blaszany parapet - wtrąciła go w całkowitą melancholię. "A gdybym tak jeszcze trochę pospał i zapomniał o wszystkich głupstwach" - pomyślał. Było to jednak zupełnie nieosiągalne, gdyż przyzwyczaił się sypiać na prawym boku, a w swym obecnym stanie nie mógł przybrać tej pozycji. Jakkolwiek silnie przewracał się na prawy bok, wciąż padał z powrotem na grzbiet. Próbował tego chyba ze sto razy, zamykał oczy, żeby nie patrzeć na trzepoczące nogi, a przestał dopiero wówczas, gdy zaczął odczuwać nieznany mu dotychczas lekki, tępy ból w boku. "Ach, Boże - pomyślał - cóż za wyczerpujący zawód sobie obrałem! Dzień po dniu w podróży. Interesy są znacznie bardziej denerwujące niż we właściwym sklepie na miejscu, a do tego dochodzi plaga wyjazdów, troska o połączenia kolejowe, nieregularny, kiepski wikt, zawsze zmienne, zawsze nietrwałe, nigdy nie poparte serdecznością kontakty z ludźmi. Do diabła z tym wszystkim!" Poczuł lekkie swędzenie na brzuchu; z wolna przesunął się na grzbiecie ku poręczy łóżka, by móc lepiej unieść głowę, odnalazł swędzące miejsce, obsypane małymi, białymi punkcikami, których pochodzenia nie umiał ustalić. Chciał obmacać to miejsce jedną z nóg, ale zaraz ją cofnął, gdyż przy dotknięciu przeszył go zimny dreszcz. Edytowane 14 Lutego 2019 przez Justyna Adamczewska (wyświetl historię edycji) 1
Annie Opublikowano 14 Lutego 2019 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2019 Cha cha, nie znałam, ale zapodalaś tekst :). Chetnie się zapoznam z dalszym ciągiem. Dzieki.
Justyna Adamczewska Opublikowano 14 Lutego 2019 Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2019 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Annie, zapoznaj się, zapoznaj, a "Nos" A. Gogola znasz? Tam to się dopiero dzieje, hi, hi. Nos jest interesującym i zadziwiającym opowiadaniem dotyczącym dziwnej przygody asesora kolegialnego Kowalewa, który pewnego dnia po przebudzeniu zobaczył, że nie ma nosa. Bardzo go to zaniepokoiło. Nie wiedział, co zrobić z tym problemem, a w dodatku spotyka w mieście ów swój nos, a ten w dodatku śmie twierdzić, że jest radcą stanu... Trochę jak "Cień" Andersena. :)))
Annie Opublikowano 14 Lutego 2019 Autor Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2019 A, to Kafki - masz tam literówkę. Ale i tak tego akurat nie znałam :) Fajnie, może znajdę audiobooka, no i Nosa też :)
Justyna Adamczewska Opublikowano 14 Lutego 2019 Zgłoś Opublikowano 14 Lutego 2019 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ale wstyd. Dzięki za tę inf. poprawiłam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się