Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

... zostaw usta wolne i... mów, choćby słowem pisanym... ;)

"pracuje na tym, żeby to naprawić".. (cyt. z pamięci, bo na drugiej stronie)... życzę wobec tego.. owocnej.!

Trzymaj się ciepło.

Opublikowano

Po raz kolejny proszę Cię Boże
dopomóż wytrwać w mojej chorobie
znowu się boję, że krzywdę zrobię
bliskim gdy żywot odbiorę sobie.

 

Odgoń koszmary co męczą głowę
aż odczuwam strach kiedy mam spać
wiem, że prócz modlitwy nic nie pomoże
nie chcę więcej palić, nie chcę znów chlać.

 

Marzę by myśl o szatkowaniu uciekła
i przypalanie skóry gdy jestem przytomny.
Odbierz wizję nadchodzącego piekła
gdzie postacie bez twarzy odrąbują mi członki.

 

Odejmij tęsknotę za kobiecym dotykiem
gdy damskie serce to niezdobyta twierdza.
Czemu tak boli świadomość, że życie
nie doprowadzi do ślubnego kobierca?

 

Pozwól mi pozostać tym bohaterem
dla chrześniaków, którzy widzą tak wiele
w gościu co dla innych jest zwykłym zerem.
Chcę wciąż nakreślać im ambitne cele.

 

Mam wiele próśb lecz główna dzisiaj
to trochę szczęścia, które rozwinę.
Pomóż odzyskać mi radość z życia
bym znów zwiastował radosną nowinę.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

aż strach odczuwam, kiedy pora spać

Wiem, że modlitwa tylko pomoże 

Nie chcę już palić,  nie chcę znowu chlać  

 

Taka propozycja na wyrównanie strofy.  Wiersz mnie zaciekawił. Pozdrawiam 

Opublikowano (edytowane)

Mówi się, że depresja to choroba cywilizacyjna. Ja sądzę, że to choroba, która towarzyszyła ludziom od zawsze. Po prostu dawniej było to strasznym faux pas i trzeba było to maskować - co niosło za sobą fatalne konsekwencje. Nigdy nie spotkałem się z tą opinią, ale ja też nie należę do osób, które lubią czytać recenzje cudzych dzieł. Moim zdaniem najpiękniejszym opisem depresji w sztuce jest... "Proces" Franza Kafki. Może to moja nadinterpretacja (przez takie podejrzenia nie czytam właśnie recenzji filmów, wierszy, powieści itd), ale wydaję mi się, że cała sprawa jest metaforą ciężkiej depresji. Peel nie był w stanie wygrać, jednak dopóki walczył utrzymywał się jeszcze na powierzchni wbrew przeciwnością losu. Gdy się poddał doszło do... zakończenia. Boję się, że już zbyt mocno spoileruję (chociaż pewnie większość użytkowników orga zna tę pozycje). Nigdy się nie dowiem ile mam racji, jednak tylko w mojej wersji potrafię zaakceptować ostatni rozdział.

 

A depresja może brać się z różnych rzeczy. To nie tylko kwestia traumy. To także choroba - immunologiczna. Naturalną obroną ludzkiego organizmu przed chorobami immunologicznymi są właśnie stany depresyjne. Podświadomie umysł traci chęć do życia, czujemy apatię, osłabienie itd. Właśnie po to by przeleżeć kilka dni w łóżku (może być na liściach w jaskini - nie zawsze mieliśmy tak wygodnie) i się zregenerować. Długi czas podejrzewałem, że moje nadżerki na żołądku wynikają z nerwicy. W końcu żołądek jest najbardziej unerwionym organem w naszym organizmie. Jednak niedawno wyjaśniono mi, że może wystąpić odwrotna zależność - stany zapalne mogą wywoływać depresję i coraz więcej psychoterapeutów zaczyna leczenie od wysłania na badania pod tym względem. Nie mam teraz czasu sprawdzać materiałów w necie, a z głowy mogę pomylić trudne dla mnie wyrażenia. Z tego co pamiętam zmiany limfatyczne i hemodynamiczne uwalniają cytokiny, które zwyczajnie doprowadzają nas do depresji... To takie zamknięte koło. Stany depresyjne dodatkowo powiększają stany zapalne i w pewnym momencie nie wiadomo co jest przyczyną choroby pacjenta. Żaden ze mnie lekarz. Może Aira będzie mogła to lepiej wyjaśnić niż prosty górnik bez matury.

 

PS. Nie obraź się Marcinie, ale twój wiersz sprawia mi wrażenie wyłącznie lekkiego spadku nastroju. Końcówka może zaskoczyć, jednak z tego co usłyszałem od ludzi wiem, że można jednego dnia czuć, że już od wielu lat nie rozumie się ludzi z wzajemnością, a następnego zastanawiać skąd ta wizja wyalienowania. Jeśli się mylę to przepraszam. Po prostu mam nadzieję, że to tylko chwila słabości, a nie rzeczywisty wiersz o długiej chorobie.

 

Dziękuje za pozytywną ocenę przy poprzedniej odpowiedzi Pani Evicco.

 

 

Edytowane przez Gaźnik (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To nie jest żaden wiersz tylko spontaniczny wylew uczuć wrzucony 8 sierpnia o godz 2:07 na innym serwie. Dawno temu miałem tam skasować konto, teraz cieszę się, że tego nie zrobiłem, bo dobrze było sobie o tym tekście przypomnieć. 

 

Dziękuje za radę. Nie mam obecnie głowy do pisania wierszy, ale jeśli postanowię poprawić ten tekst by chociaż trochę cech poetyckich nabrał to wykorzystam Pani radę :)

Opublikowano

Trochę mi głupio. W nocy odczuwałem, że twój wiersz słabo oddaję emocje silnej depresji. Raczej wskazuję na lekką chandrę peela. Teraz uważam, że nie mnie oceniać. 

 

Dodaję komentarz ponieważ miałem dzisiaj wizytę u nowej pani psycholog i doszło do ciekawej sytuacji. Po raz pierwszy pani zrezygnowała z leczenie mnie już po pierwszej wizycie. Przekierowała mnie do psychiatry, który nie ma dla mnie czasu i muszę czekać na telefon, który dostanę nie wiadomo kiedy... 

Opublikowano

Mam pecha, bo placówka do której obecnie trafiłem ma umowę z NFZ dopiero od tego roku. A szczerzę mówiąc nie zamierzam płacić 120 pln za wizytę, bo wiem, że nie skończy się na kilku. Dziękuje za wsparcie. Nie pisałbym tu tyle o sobie, ale nie wstydzę się bycia... sobą. A wiem, że wielu ludzi ma z tym problem. Mam nadzieję, że chociaż jedna na 100 osób słysząc otwartość drugiej osoby pomyśli, że warto podjąć się leczenia. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Ważne jest co drugiemu ofiarowujemy. Może to być czas, prezent, serce. Każda z tych rzeczy jest tak ważna, że lepiej zawczasu pomyśleć kim jest ta druga osoba. Gdyż może to wykorzystać. Może nas oszukać. Refleksyjny wiersz. Chwile się nad nim zatrzymałem. 
    • Kochać chcesz i ciebie żeby kochano?  To nie czekaj. Serio. Jutro nie daje żadnych gwarancji. Miłość nie wpada jak paczka z dostawą next day. Budujemy wokół mury. Nie relacje. Nie mosty. Każdy coś chowa. A może wystarczy lekko uchylić drzwi? Bez planu na całe życie. Bez regulaminu i gwiazdek na końcu. Z ciekawością. Z miękkością. Zanim wszystko się splącze, że nawet odejść będzie trudno. Kochaj na full. Nie na próbę. Nie na trzy miechy z opcją wypowiedzenia. Nie w połowie. Bo nie wiesz ile serc,  płacze w poduszkę po cichu. Ile wiadomości zostało w "drafcie", bo zabrakło odwagi. Ile twarzy gra twardziela, gdy nikt nie patrzy , a ekran milczy. Ile łez spada cicho po ludziach, co mieli być skałami, a zmiotło ich jedno rzucone zdanie: "z tego pary nie będzie." I nagle stop. I cisza. A gdy naprawdę będziesz czuć, że ci zależy: nie graj w dystans. Nie uciekaj. Nie mów:"może później." Bo później nie istnieje. Napisz. Zadzwoń. Rzuć "ej, jesteś." Albo po prostu "nie znikaj." To nic nie kosztuje. A może być tą jedną nitką, która zszyje komuś serce, na nowo. Bo czasem najcichszy pocałunek leczy więcej niż tysiąc słów. A takie "nic,"mały gest -  potrafi posklejać człowieka.                          Tadeusz KOCH.
    • bardzo ciekawy tekst , może ciut przegadany ,ale coś w nim jest ,pozdrawiam
    • przegadaniec ,nie mój klimat ,pozdrawiam
    • Od dawna było już wiadomo, że na rynku Lanckorony zjawiają się anioły.   Kiedy szedłem ulicą, zobaczyłem, jak skrzydła łopoczą.   Kiedy wszedłem na tę samą ulicę nocą, zobaczyłem Cię w drzwiach. Odwiesiłaś swoje skrzydła, w nagości schowałaś się.   Od dawna było przecież wiadomo, że na rynku Lanckorony przysiadają anioły.   Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie…   Od dawna przecież wiadomo, że na rynku Lanckorony lądują anioły.   Na ryneczku, w oknie zobaczyłem smutną twarz. W innym drewnianym okienku w dłoniach trzymałaś lirę. Pozbierałem skrawki Twojego odzienia.   Od dawna przecież wiadomo, że na bruku rynku Lanckorony rozbijają się anioły.   Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie…   Od dawna przecież wiem, że na rynku Lanckorony mogę Cię rozpoznać.   Spieszysz się, by nie dopadła Cię. Spieszę się, by nie dopadła mnie. Śmierci jasna postać.   Kiedy odwiedzam Cię, rozstaję się. To dziwna przypadłość, że kiedy odwiedzam Cię, rozstaję się. Co dnia od nowa rodzę się.   Od dawna przecież wiem, że na rynku Lanckorony mogę Cię spotkać.   Obudziłem się pod Nocnym Aniołem w Lanckoronie. Obudziłem się pod uśpionym aniołem w Lanckoronie…  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...