Rafał Pigoń Opublikowano 4 Listopada 2018 Zgłoś Opublikowano 4 Listopada 2018 Nie zapomnę tamtej nocy Zionącej nieprzebraną czernią, Chaosem niezliczonych gwiazd. ... Tych skrzydeł, Ognistych, łaknących krzyku ślepi, Jarzących szponów. On leciał, wił się. Te wszystkie. Te dzikie kolory, W tę czarną, udającą ślepą toń. A może po prostu wszystko wiedziała. ... Potem było słychać powolne tupanie. Małe oczy zwrócone w szkarłatną bestię. To tylko chłopiec, Chłopiec, który nie mógł spać. Ktorego nie utuliła noc, Księżyc nie zmróżył oczu. A może, może chcieli oni popatrzeć Na wielki, kolorowy latawiec. Na wielkiego smoka Wijącego wśród gwiazd. Wsród tych, co śpią I tych, co nigdy w to nie uwierzą. Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.
TomaszT Opublikowano 4 Listopada 2018 Zgłoś Opublikowano 4 Listopada 2018 Witam, Istota - jak myślę - dobrej poezji leży w hermetyczności przekazu Wrzucaj gotowy tekst do korekt. T/
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się